Zreggenerowany na Zamku

O powiecie będzińskim można powiedzieć dużo złego, ale na pewno nie to, że nie potrafi organizować koncertów na pożegnanie lata. Co roku w BędzinieCzeladzi odbywają się festiwale o wieloletniej tradycji, których organizacja stoi na wysokim poziomie. W Czeladzi mamy Reggenerację, gdzie można posłuchać koncertów w rytmie reggae. Natomiast w Będzinie odbywa się Festiwal Muzyki Celtyckiej „Zamek”, na którym można posłuchać i poznać kulturę Celtów. Miałem to szczęście, że udało mi się odwiedzić oba festiwale i jestem z nich bardzo zadowolony.

 

Reggeneracja

Festiwal muzyki reggae wrócił do Czeladzi po roku nieobecności. Wrócił w bardzo dobrym stylu, bo oprócz regionalnych gwiazd takich jak Silesia Sound System, Konopians czy mniej znanego Hajer Boss, wystąpiła gwiazda wieczoru – Indios Bravos. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych zespołów sceny reggae. Całą imprezę prowadziła inna gwiazda sceny, Bas Tajpan.

Z koncertu Indios Barvos jestem bardzo zadowolony. Gutek zaśpiewał najlepsze kawałki, które ma w dorobku zespół. Nie zabrakło słynnego Pom Pom, Mental Revolution, Jego piosenki o miłości, Zmiany, Czasu spełnienia czy A kiedy dnia pewnego. Wielu piosenek, które były grane nie znałem, ale i tak świetnie się bawiłem. Poza tym, dzięki koncertowi je poznałem. Indiosi cały czas wspinają się coraz wyżej w moich statystykach odsłuchań.

Bardzo miło wspominam ten koncert. Na pewno nie czuję się zawiedziony, a jeśli już to mile zaskoczony publicznością, która była naprawdę głośno. Udało się nawet namówić Gutka i spółkę, żeby zagrali dwa bisy.

Teraz niech Reggeneracja stanie się wizytówką Czeladzi i już nigdy nie znika. Wtedy będę mógł w spokoju czekać na kolejną edycję festiwalu.

Zamek – festiwal muzyki celtyckiej

Ten będziński festiwal to już prawie tradycja. W tym roku „Zamek” obchodził swoją 9 edycję, a przyciągnęła mnie na niego jego coroczna gwiazda, Beltaine. Co prawda celtyckie szaleństwo trwało od piątku do niedzieli, jednak nałożyło się na Reggenerację, w efekcie czego przyszedłem tylko w niedzielę na finał Celta.

Przed koncertem wydawało mi się, że dla mnie główną atrakcją będzie koncert Beltaine, jednak czas szybko zweryfikował moje oczekiwania. Owszem, koncert był niczego sobie. Bardzo mi się podobał, a klimat jaki stworzyli muzycy był fenomenalny. A nawet pierwszy raz widziałem jak ludzie pod sceną tańczyli inny taniec niż pogo. A to za sprawą tańca irlandzkiego. I to właśnie o taniec irlandzki mi chodzi. On stał się dla mnie główną atrakcją festiwalu. Występy dziewczyn z opolskiego Eibleann i katowickiego Glendalough były nieziemskie! A taneczny finał wgniótł mnie w ziemię. Ten taniec to coś czego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć!

Jednak pod względem muzycznym nie pomyliłem się. Ze wszystkich zespołów, które występowały w niedzielę (JRM BandStraysBeltaineParsec) najbardziej przypadł mi do gustu nasz polski, Beltaine. Charyzmatyczny wokalista, świetny skrzypek i umiejętności stworzenia wspaniałej oprawy, to elementy które udowodniły, kto jest muzycznym królem sceny.

Jednak na resztę zespołów nie mogę narzekać, bo ich również bardzo miło się słuchało. Głownie dlatego, że muzyka celtycka relaksuje. Jest przyjemna dla uszu, a taniec (czy to profesjonalistów, czy publiczności) dodaje jej magii. To idealne połączenie, które na pewno przyciągnie mnie do Będzina za rok. Na jubileuszową X edycję Festiwalu Muzyki Celtyckiej „Zamek”.

Festiwalowe życie

Poza atrakcjami muzycznymi na festiwalach można było wziąć udział w różnych warsztatach tanecznych i muzycznych. Fireshow, nauka tańca irlandzkiego, wioska bębniarska to atrakcje, które wyglądały na naprawdę dobrze przemyślane. Poza tym mnóstwo atrakcji dla ludzi, którzy mieli dużo wolnego czasu (i pieniędzy). W okolicach scen były stragany z upominkami, jedzeniem, a nawet irlandzkim piwem. Wszystko to nadawało klimatu i sprawiało, że festiwale były czymś więcej niż zwykłymi koncertami.

Dzięki tym dwóm festiwalom zakończenie lata uważam za bardzo udane. Było to idealne zwieńczenie najlepszych w moim życiu wakacji. A teraz zaczynam odliczać dni do następnych. Ras-, -ta, trzy. 😉