Wypad totalnie zakręcony

Lubicie kiedy strach bezczelnie zagląda w wasze oczy? Kiedy mózg nie potrafi ogarnąć tego co się dzieje i nasze zmysły wariują? Albo kiedy przeciążenia są tak mocne, że czujemy się jakbyśmy byli powykręcani? Ja uwielbiam! A to wszystko przeżyłem całkiem niedawno dzięki miłej nieznajomej, która zaprosiła mnie do Śląskiego Wesołego Miasteczka. Obok tak wspaniałego zaproszenia nie mogłem przejść obojętnie. W końcu karuzele są totalnie zakręcone.

Myślałem, że w największym wesołym miasteczku w Polsce jest więcej atrakcji przystosowanych dla dorosłych. Jednak wcale nie ma ich tak dużo. W lunaparku jest 58 obiektów, ale dużą część z nich stanowią atrakcje dla dzieci, gdzie duzi ludzie nie mają czego szukać. Poza tym i w wagonach dla dorosłych dobrze zbudowany człowiek ma problemy ze zmieszczeniem się siedząc w dwie osoby (nie wspominając o ludziach otyłych!).

Ale koniec marudzenia, przejdźmy do atrakcji, bo to one są najważniejsze. Całą listę atrakcji można znaleźć na oficjalnej stronie wesołego miasteczka. Jeśli chodzi o te zaliczone do grupy Extreme to nie ma obiektu, którego nie warto zwiedzić. Wszystkie są fajne. Z rodzinnej kategorii jest kilka wartych uwagi. Natomiast w „dla dzieci” jeśli nie mamy młodszego rodzeństwa, albo własnych pociech, niczego fajnego nie uświadczymy.

Jako że kilka karuzel i kolejek przypadło mi do gustu poniżej wymieniłem moje ulubione, na które udało mi się wejść i miło je wspominam.

Co warto zwiedzić?

Karuzela Enterprise to mój zdecydowany faworyt. Jest szybko, jest piekielnie szybko i można odczuć strach. Naszą przygodę zaczynamy od zwykłego kręcenia się w poziomie. Jednak z czasem nabieramy takiej prędkości, że nasze gondole przechylają się na bok do tego stopnia, że spoglądając na boki widzimy ziemię i niebo. Wtedy Enterprise zaczyna stawiać nas w pionie. Zamiast kręcić się w bok zaczynamy kręcić się w górę i w dół. Przeciążenia są tak mocne, że momentami siedzimy w karuzeli do góry nogami. Niesamowite przeżycie.

Cyklon Coaster jest w gruncie rzeczy dużo bardziej emocjonującą kolejką niż duży roller coaster. Mamy tu jeden duży spadek, który potrafi przerazić. Dwa mniejsze, które są niczego sobie oraz spirale, które pozwalają nam odpocząć od stromego zjeżdżania w dół. Zdecydowanie lubię to.

Obiektem, który należy do rodzinnej kategorii, a jest naprawdę wystrzałowy to Apollo. Moja pierwsza atrakcja, od której wszystkim polecam zacząć zwiedzanie w Śląskim Wesołym Miasteczku. Pierwsze kilkadziesiąt sekund jest nieziemskie i pozwoli nam wczuć się w atmosferę lunaparku. Na początku się rozkręcamy, a następnie karuzela podnosi swoje ramiona o 45 stopni i ponownie je opuszcza. Przyznam, że na początku czułem duży niepokój. Jedynym minusem jest fakt, że po minucie Apollo staje się monotonny i nie pozostaje nam nic innego niż doczekanie do końca.

TIC TAC Tornado Coaster, pierwszy w Polsce Rollercoaster i jedyny z inwersjami. Wysoki zjazd, podwójna pionowa pętla oraz 900-stopniowa spirala, to coś na czym warto się przejechać dla samego powiedzenia „byłem tam”. I to chyba jedyny powód dla którego warto to zrobić. Najlepszym momentem kolejki jest stromy zjazd. Jadąc 60 km/h w pętlach i tak niczego ciekawego nie zobaczymy, bo nie widzimy nic oprócz małego punktu, na którym akurat w tym momencie skupiamy wzrok. Wszystko jest rozmazane i wygląda dokładnie tak samo jak na filmach. Cały przejazd trwa ok. minuty i po minięciu pętli mamy wrażenie, że to już koniec i zaraz wysiadamy. Musimy jeszcze tylko dopełzać się do stacji. Atrakcja trochę przereklamowana, ale nie można odmówić jej uroku.

Balerina, głupia nazwa, ale za to karuzela jest niczego sobie. Co prawda kręcimy się tylko w kółko, ale za to szybko i bardzo fajnie nami buja podczas wykonywania ruchu falowego. Dla urozmaicenia karuzela po jakimś czasie zacznie kręcić się do tyłu. Przyjemna karuzela.

Diabelski młyn Gwiazda duża, to monotonna atrakcja, ale całkiem niezła z tego powodu, że można pooglądać panoramę woj. śląskiego. Gdyby ruch w górę i w dół okazał się zbyt nudny, można zacząć kręcić gondolą w prawo lub w lewo. To największa karuzela w Polsce i zarazem kolejna atrakcja warta dla odwiedzenia choćby po to, żeby powiedzieć „byłem tam”.

Ostatnią atrakcją, którą chciałbym polecić jest karuzela, której nazwy nie znam i niestety nie potrafię znaleźć. Wygląda jak zwykły okrąg z umieszczonymi ławkami dookoła. Na raz wejdzie tam na pewno więcej niż 10 osób, ale ja miałem takie szczęście, że ruszyliśmy w 4. Same w sobie kręcenie się w kółko nie jest ciekawe jednak jeśli wstaniesz i spróbujesz się utrzymać w tej pozycji, karuzela dostarczy bardzo dużo emocji.  Walka z przeciążeniami i słabością to coś co bardzo lubię, a w dodatku bezpieczna, bo jeśli ulegniesz przyciąganiu, to po prostu usiądziesz na tyłku i nic się nie stanie. Za to wstać ponownie, to już dopiero wyzwanie…

Idealny sposób na relaks

Wycieczka do Śląskiego Wesołego Miasteczka jest idealnym sposobem na nudę. Bilety kosztują ok. 50 zł, a zabawy jest na pewno na kilka godzin. Już jedna rundka po obiektach (w spacerowym tempie) zajmie ponad dwie godziny, a do niektórych atrakcji warto powrócić. Jedynie nie polecam jeść na terenie parku, bo jedzenie w budkach nie należy do najsmaczniejszych. Poza tym lunapark w Chorzowie to kolejna atrakcja w WPKiW, którą gorąco polecam.