WCG 2014

WCG 2013 – jest lepiej niż poprzednio

Organizatorzy World Cyber Games w końcu ogłosili pełny skład dyscyplin rozgrywanych podczas cyberolimpiady w Kunshan. Dobrą wiadomością jest to, że w tym roku mamy więcej turniejowych gier, w które zagrywa się cały świat, a nie tylko Chiny. Do łask, po roku przerwy, wraca król e-sportu – League of Legends. Ale żeby nie było zbyt pięknie, znowu wśród rozgrywanych gier mamy azjatyckie dziwactwa, w które grają tylko Chińczycy. Na szczęście jest ich dużo mniej.

Nie wiem czy wynika to z presji zdobycia jak największej ilości złotych medali czy z chęci utrzymania jak najdłużej zainteresowania turniejem wśród publiki, ale WCG w Azji zawsze unika gier, w których Azjaci sobie nie radzą. W poprzednim roku organizatorzy pojechali po bandzie i do worka dyscyplin wrzucili takie tytuły jakich świat nie widział lub już dawno nie gra. Tym razem jest dużo lepiej.

World Cyber Games w Kunshan będzie się składało z siedmiu oficjalnych gier i dwóch promocyjnych. Oficjalne to tytuły dobrze znane na świecie, więc tutaj akurat możemy liczyć na zaciekłą rywalizację:

  • Cross Fire (FPS)
  • FIFA 14 (sport)
  • League of Legends (MOBA)
  • StarCraft II: Heart of the Swarm (RTS)
  • Super Street Fighter IV Arcade Edition (fighting)
  • Warcraft III: The Frozen Throne (RTS)
  • World of Tanks (MMO)

 

Powyższe tytuły to głównie gry, które powinny pojawić się na imprezie dumnie zwanej cyberolimpiadą. Natomiast promocyjne dyscypliny to ponownie jakieś azjatyckie kwiatki:

  • NiZhan (FPS)
  • QQ Speed (Racing)

 

Czego będzie brakowało na WCG? Najbardziej widoczny jest brak Doty 2 (która przecież w Chinach jest niezwykle popularna), Counter-Strike’a: Global Offensive (gry, która nie potrafi przebić się do największych turniejów) i Call of Duty: Black Ops II (miłość Amerykanów). O ile w Dotę Chińczycy bardzo dobrze sobie radzą, to w dwie pozostałe gry idzie im już zdecydowanie gorzej. Dziwi mnie też fakt, że organizatorzy nie rezygnują z Warcrafta III, w którego ostatnio grało tylko 8 graczy (3 Chińczyków, 3 Koreańczyków, Polak i Rosjanin).

Dziwny jest także pomysł rozgrywania kwalifikacji w Fifę 13, żeby w finale grać już w 14. W jaki sposób organizatorzy zagwarantują wysoki poziom rozgrywek, skoro gracze nie będą mogli się do nich należycie przygotować? Tego nikt nie wie. Natomiast najbardziej martwi mnie to, że WCG nadal nie ma porządnej gry wyścigowej. Naprawdę nie ma niczego lepszego niż QQ Speed? To gra, w którą na WCG grają tylko Chińczycy! W przeciwieństwie do WCG 2012, w tym roku nie zabraknie porządnego tytułu z kategorii bijatyk. Super Street Fighter IV to absolutny Numero Uno tego gatunku.

Fanów czołgów może ucieszyć to, że Wargaming.net w końcu udało się zakwalifikować World of Tanks jako oficjalną dyscyplinę w dużym turnieju. World of Tanks zmienia swój model biznesowy w kierunku czystej rywalizacji, więc tym razem nie mogę się przyczepić do decyzji rozgrywania zawodów w tę dyscyplinę. Nie ma Pay to Win – droga wolna! Za to Corss Fire to gra, która mnie zawsze zadziwiała. LAN-ów organizuje się w nią jak na lekarstwo, natomiast ona zawsze znajdzie swoje miejsce na World Cyber Games. Może mają z tym coś wspólnego duże sukcesy Chin w tym turnieju? Może tak, może nie. Ale mistrzostwem świata jest dla mnie FPS NiZhan, o którym w Internecie już kompletnie niczego się nie dowiemy. A przynajmniej wpisując angielską nazwę tej gry. Jedynie co można znaleźć to jej oficjalną stronę w języku chińskim. Co ona robi na World Cyber Games? Próbuje przebić się do głównego turnieju i czeka na chińskie teamy, które zdobędą z pewnością złoto, srebro i brąz. Nie lubię takich zabiegów, ale trudno. W końcu to tylko tytuł promocyjny.

 World Cyber Games 2013 w tym roku będzie dużo bardziej emocjonujące, niż w roku poprzednim. Głównie z powodu pójścia po rozum do głowy i przywrócenia standardowych e-sportowych dyscyplin, w które zagrywa się cały świat. Czy jestem z tego zadowolony? Raczej tak. Mam wrażenie, że pomysł z FIFĄ jest chybiony, a niektóre tytuły w ogóle nie powinny się znaleźć na tym turnieju, ale czy to jest znowu takie złe? Przynajmniej impreza rozwija azjatycki e-sport. Tylko ta nieszczęsna klasyfikacja medalowa jest tak okropnie fałszowana…