Tylko jeden Polak z medalem na WCG 2012

Tylko jeden Polak zabłysnął na WCG 2012

Wczoraj zakończyła się kolejna edycja World Cyber Games. Polacy, w przeciwieństwie do WCG2011, tym razem nie pokazali się z najlepszej strony. Było kiepsko, z jednym pozytywnym przebłyskiem – srebrnym medalem Bartosza „Bartasa” Tritta. Reszta naszej reprezentacji zawiodła do tego stopnia, że nie wyszła nawet z grupy.

Bartas okazał się piekielnie silny i dzięki odrobinie szczęścia, wyszedł z trudnej grupy na pierwszym miejscu. Przez późniejsze fazy turnieju przeszedł jak burza. Zatrzymując się na chwilę w ćwierćfinale, w którym trudności sprawił mu Anasem „astanKiem” Sofi. W finale czekał na obrońcę tytułu mistrza świata Niemca Kaia „deto” Wollina, który dzięki ogromnemu szczęściu ostatecznie zatriumfował nad Polakiem. Gdyby Bartosz wykorzystał wszystkie 100% okazje, to on dzisiaj byłby Mistrzem Świata WCG2012. Jednak wicemistrzostwo Bartasa jest kolejnym ogromnym sukcesem polskiej sceny FIFY. Możemy być z niego dumni.

Wygrana Bartka obiła się również w polskich mediach, trafiła na główną stronę gazety.pl, pojawiła się w TVN24 i wspomniano o niej w Radiu Eska. Cieszy fakt, że media coraz poważniej traktują polski esport i zauważają nasze sukcesy na arenie międzynarodowej.

Po polskich graczach w WarCrafta 3 i Starcrafta 2 mistrzostwa świata nikt się nie spodziewał. Jednak przegranych wszystkich meczów w grupie, Przemysław „Paladyn” Wadoń na pewno nie będzie miło wspominał. Azjaci nie dali mu szans (nie wygrał ani jednej rundy), udowadniając, że już tylko oni liczą się w światowej czołówce WC3.

Jednak gorszą niespodziankę zgotował nam Rafał „Paran0id” Kontowicz, po którym nikt nie spodziewał się odpadnięcia już w fazie grupowej SC2. Co prawda, wygrał z liderem swojej grupy, ale ostatecznie rywalizację zakończył w pierwszej fazie, dopiero na 4 miejscu, w której premiowane awansem są tylko 2 pierwsze. To wielkie rozczarowanie, biorąc pod uwagę, że elita Starcrafta do Chin nie przybyła, ponieważ w tym czasie rozgrywała ważniejszy turniej w USA.

Drużyna SBP Zawisza również nie wyszła z grupy zajmując 3 miejsce, tuż za premiowanymi dwoma. Przegrała 2 mecze z 7, w tym najważniejszy, z reprezentacją USA Fulcrum Gaming. I to właśnie Amerykanie kosztem Polski awansowali do fazy pucharowej, ostatecznie zdobywając brąz. Polacy musieli obejść się smakiem.

O ile występ Polaków na Cyberolimpiadzie można uznać za rozczarowujący, to większym echem obije się zachowanie organizatorów, które jest dość niesmaczne. Chińczycy w tym roku z puli dostępnych konkurencji wyrzucili, te w których im nie idzie i zastąpili je tytułami, w których mieli szanse na medal. W ten sposób z turnieju zniknął zwyczajny Counter-Strike (zastąpiono go nie CS-em: Global Offensive, tylko znanym głównie w Azji CS-em: Online), porządną grę wyścigową zastąpiono tytułem, który pierwszy raz słyszę na uszy, QQ Speed i popularnego na świecie LoL-a zamieniono na ukochaną w Chinach DOTĘ2 (to akurat dobra gra). W turnieju WC3 wystartowało tylko 8 graczy, w tym tylko 2 spoza Azji. Turniej SC2 miał tak niskie nagrody, że nie mógł konkurować z rozgrywanym w tym samym czasie IPL-em. Wszystkie te zmiany zaowocowały tym, że Chińczycy zdobyli 7 medali, natomiast żadne inne państwo nie zdobyło więcej niż 1. Na dodatek poza Chińczykami po złoto sięgali tylko Niemcy i Korea Południowa. Niezły przekręt, nie?

Dzięki temu, że Chińczycy zdobyli prawie wszystkie możliwe medale, Polska z jednym srebrnym, w klasyfikacji generalnej zajmuje szczytne 3. miejsce wraz z Francją i Wietnamem. I tym optymistycznym akcentem wypada zakończyć ten dość krytyczny wpis. Miejmy nadzieję, że za rok uda nam się wywalczyć jakieś złoto.