Mothership

Rodzice, największy wróg e-sportu?

Z e-sportem jest jak ze sportem. Każdy ma swoje 5 minut, które wykorzysta lepiej lub gorzej. Kariera wirtualnego sportowca nigdy nie trwa wiecznie i z czasem gracz zacznie się wypalać. Dobrze by było, gdyby przez ten czas przed komputerem mógł osiągnąć coś ważnego, co pozwoliłoby mu na start w życie z lepszej pozycji. Jednak rodzice, którzy martwią się o swoje pociechy często stoją w opozycji z wirtualnymi rozgrywkami. Warto by było, gdyby ktoś uświadomił im, że gry mają także swoje dobre strony. Świadomych tego rodziców jest mało, dlatego nic dziwnego, że wywiad z liberalnymi rodzicami MaNy zrobił furorę w sieci.

Po e-sportowym światku rozszedł się przeprowadzony przez Yegwenawywiad z państwem Kominczów – rodzicami progamerów Grzogorza (MaNy) i Wojciecha (Funkaya). Opowiadają w nim o ich wychowaniu oraz o wspieraniu synów w osiąganiu coraz to większych sukcesów na arenie międzynarodowego e-sportu. Wywiad jest warty nagłośnienia, ponieważ nie tylko przedstawia ich jako ludzi rozumiejących ideę sportów elektronicznych, ale również udowadnia, że gry wideo jeśli są podawane w odpowiednich ilościach wcale nie psują dziecka. Rozwijają je i pozwalają mu odnosić sukcesy. Uświadomili mi również fakt, który jest w zasadzie oczywisty – kariera e-sportowca wcale nie różni się o kariery sportowej. Każdy ma swój ograniczony czas na zabłyśnięcie i zrobienia kariery. Prędzej czy później zgaśnie i zajmie się swoim własnym życiem, ale to co jego nikt już mu nie odbierze.

Rodzice nie pozwalają grać na komputerze

Wywiad z państwem Kominczów można pokazywać rodzicom, którzy zabraniają dzieciom inwestować swój czas w gry wideo. Rodzice MaNy wcale mu tego nie zabraniali, zaufali swojemu synowi i to zaufanie zaprocentowało. Teraz ich syn ma swoje 5 minut i zarabia  rocznie dziesiątki tysięcy dolarów. Jednak tutaj trzeba zaznaczyć, że czas przed komputerem nie może być czasem zmarnowanym na bezsensowną rozrywkę, która nic nie wnosi. Rodzice Grzegorza widzieli, że gry pomagają mu w nauce, dlatego pozwalali mu na coraz dłuższe spędzanie czasu przy komputerze. Jeśli chce się coś osiągnąć, gry muszą wiązać się z czymś pożytecznym np. nauką języków, zdrową rywalizacją w turniejach czy rozwijaniem swoich medialnych umiejętności podczas transmitowania rozgrywek. Każda ta czynność rozwija.

Rodzice, największy sprzymierzeniec e-sportuMaNa podjął bardzo kontrowersyjną decyzję o odłożeniu studiów i poświęceniu roku swojego życia tylko Starcraftowi. Rodzice mu zaufali i to okazało się strzałem w dziesiątkę. Zresztą wydaje się, że rodzice ufali mu od początku. Grzegorz grając, początkowo kształcił swój język angielski (bez tego ani rusz w poważnym e-sporcie), później zaczął wygrywać turnieje, aż w końcu stał się profesjonalnym graczem, który jest w TOP15 najlepiej zarabiających graczy Starcrafta 2 (wg. SC2earings). Warto dodać, że wykluczając Koreę Południową, to w rankingu najlepiej zarabiających graczy SC2 MaNa zajmuje drugie miejsce, zaraz po Stephano. A do zestawienia brane są pod uwagę tylko pieniądze, które wygrywa się w turniejach. Umowy sponsorskie itp. nie są tutaj brane po uwagę, a one również zwiększają zarobki gracza. Żeby karierę e-sportowca było łatwiej zobrazować dodam, że w poprzednim roku MaNa zdobył nagrody o łącznej wartości 52 055 $, więc jak na dziewiętnastolatka to całkiem przyzwoity wynik. Ilu nastolatków w Polsce może się pochwalić takimi pieniędzmi? Dodatkowo zwiedził pół świata, gdzie zamiast płacić za podróż, dostawał pieniądze za udział w turniejach.

Będąc młodym człowiekiem kariera związana z grami komputerowymi w dużej mierze zależy od rodziców. Jeśli zostaną przekonani do tego, żeby zaakceptowali długie godziny grania może wyniknąć z tego coś dobrego. Jeśli nie, może zmarnować swój potencjał. Zupełnie jak w prawdziwym sporcie. Gry wideo, czy chcemy, czy nie, to przyszłość. Ta branża będzie się dynamicznie rozwijać, co widać nawet na polskim rynku. Dlatego już nie dla rodziców, ale również dla siebie wraz z graniem warto z rozrywki wyciągać umiejętności, które przydadzą się w późniejszym życiu. Nikt nie zabroni wiązać swojej przyszłości z branżą gier.

Żeby rodzic nie był wrogiem wirtualnych rozgrywek musi się dowiedzieć, że granie w gry może przynosić realne korzyści. Na pewno nie dowie się tego z telewizji. Obraz gracza kreowany w mediach jest nieprawdziwy i często przeraża starszych ludzi. Ale dzięki wywiadom, takim jak ten Yegwena młodzi gracze dostają realną kartę przetargową, którą mogą użyć w dyskusji dlaczego tyle czasu spędzam grając na komputerze. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale wsparcie bliskich to naprawdę ważny czynnik w osiągnięciu sukcesu i podobne wywiady wydają się kwestią czasu. Rodzice wcale nie muszą być wrogami kariery e-sportowca, jednak najpierw muszą się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Wtedy może okazać się, że ten wróg, to nasz największy sprzymierzeniec.