nagroda_duolingo

Przeszedłem Duolingo

Trudno jednoznacznie stwierdzić dlaczego tysiące internautów języków obcych uczy się od zielonej sowy – maskotki Duolingo – jednak to ptaszysko mimo wielu wad i ograniczeń jest piekielnie skuteczne. Jego sposobem na naukę jest zamiana swoich uczniów w papugi, które materiał powtarzają tak długo, aż go nie zaliczą. W ramach testu dałem szansę zielonemu nauczycielowi i było dobrze. Nauka języka, którego już dość dobrze znam, sprawiła mi przyjemność i mam wrażenie, że to nie koniec mojej przygody z tą aplikacją.

Przed końcem 2014 roku przysiadłem do Duolingo i postanowiłem przejechać od początku do końca kurs angielskiego. Takie tam ostatnie wyzwanie w mijającym roku. Przyznam szczerze, że nie przypuszczałem, że będzie ono tak męczące, ale mu podołałem. Jako że angielski całkiem dobrze ogarniam, to nie sprawił mi on większych problemów. Jednak nie sądziłem, że serwis oferuje aż tak dużo lekcji. Chciałem po prostu odświeżyć szkolną wiedzę i sprawdzić jakość tego narzędzia przed poważniejszym rozpoczęciem kursów innych języków. Po całym tym zdarzeniu z ręką na sercu mogę stwierdzić – kurs Duolingo oceniam bardzo dobrze… ale nie zastąpi on pracy z prawdziwym nauczycielem.

Dobre metody nauki i gamifikacja

Choć aplikacja od połowy kursu ciągle informuje nas ile tekstu w obcym języku potrafimy już zrozumieć, a ostatecznie licznik ten staje w okolicach 70%, to śmiem twierdzić, że przedstawiany wyznacznik jest mocno naciągany. Bez ogromnej bazy słownictwa tak się nie da, a aplikacja uczy nas tylko podstaw. Jednak różnorodność zadań do wykonania, które nie zawsze polegają na nauce konkretnego schematu i odtworzeniu go z pamięci jest imponująca. Tłumaczymy z polskiego na angielski i odwrotnie za pomocą testów jednokrotnego wyboru, rozsypanki wyrazowej, powtórzenia lub powiedzenia zdania do mikrofonu, a także ręcznego wpisywania całego zwrotu. Program podaje nam zadania w formie tekstu napisanym w innym języku lub przycisku służącym do odsłuchu nagranych wypowiedzi. Miksując te wszystkie opcje wachlarz zadań staje się naprawdę duży.

Duolingo wprowadza
mechanizmy znane
z gier RPGMMO.

Na początku kursu obieramy cel dzienny, który musimy osiągnąć by program zaliczył nam naukę jako owocną (standardowo są to dwie lekcje) i informuje ile dni z rzędu już się uczymy. To całkiem niezła motywacja, ponieważ każdy dzień wolny powoduje reset licznika i musimy zaczynać od nowa. Jednak najlepszą sprawą są mechanizmy znane z gier RPG – punkty i poziomy doświadczenia. Sprawiają, że nauka z zieloną sową staje się areną walki o jak najlepszy wynik. Każdy uczeń leveluje i zbiera punkty doświadczenia, które wyświetlają się na jego profilu. A kto nie lubi być na topie w rankingach tygodniowych miesięcznych czy ogólnych wyprzedzając swoich przyjaciół?  Wysoki poziom zawsze budzi respekt wśród nowicjuszy, a zdrowa rywalizacja świetnie motywuje do nauki i sprawia, że czuję się jakbym grał w grę MMORPG. Ot, taka dodatkowa frajda.

Wady i zalety nauki z zieloną sową

Duolingo nauczy nas zasady tworzenia zdań, podstawowych słówek, liźniemy nawet korzystania z czasów i wymowy. Jednak największą wartością serwisu jest podanie na tacy przydatnych w życiu zwrotów oraz wymaganie od ucznia kreatywnego myślenia, pytając o podobne rzeczy z perspektyw różnych osób. To sprawia, że nauka zdań na pamięć nie jest skuteczną metodą (w przeciwieństwie do Memrise), ponieważ konstrukcja gramatyczna dla „I”, „he” czy „we” w wielu przypadkach jest kompletnie różna. Więc jeżeli nie ruszymy głową, to nauka będzie bardzo nieefektywna.

Dużo praktyki
za mało teorii.

Dużą wadą Duolingo jest brak merytorycznego wprowadzenia do lekcji. Większość zasad uczymy się w locie na zasadzie dedukcji. To i dobrze, i źle, ponieważ nie zawsze można wszystko pojąć od razu i dojście do sedna problemu trochę nam zajmie. Na szczęście dobrze rozbudowany system wykrywania błędu często tłumaczy nam co zrobiliśmy źle, więc nie ma tragedii pod tym względem.

Najbardziej irytującym niedociągnięciem jest to, że o ile w początkowych lekcjach indywidualne interpretowanie zdań jest dość dobrze przeprowadzone, to w ostatnich etapach nauki program często wypomni nam, że nie o takie „You” mu chodziło i trzeba zgadnąć czy to ma być „ty” czy „wy”. Z drugiej strony, śmieszną sprawą jest również to, że lekcje uczące wykorzystywania wyrażenia „going to” może zaliczyć wpisując formuły w Future Simple, a sam program w ogóle nie akcentuje ich odmienności. Przykładowo „zadzwonimy do ciebie” można napisać zamiennie „we are going to call you” lub „we will call you”, co podczas nauki czasu przyszłego złożonego jest kuriozalne.

Równie dobrze można napsioczyć na system wykrywania mowy, który często ucina wypowiedziane przez nas zdania. Aczkolwiek już samo wprowadzenie go jest na tyle genialnym pomysłem, że można wybaczyć mu jego awaryjność i zadowolić się własną satysfakcją. Zmusza nas do myślenia i próby wypowiedzenia zdania po angielsku, które widzimy napisane po polsku. Nawet jeżeli program coś w połowie utnie, to i tak nasz cel zostanie osiągnięty – przynajmniej próbowaliśmy wypowiedzieć zdanie w języku obcym. Chociaż bardzo irytuje, jeżeli Duolingo dobrze wypowiedziane zdania zaliczy jako błędne. Dlatego jeżeli nie możemy z tym wytrzymać, to tę opcję możemy po prostu wyłączyć. Ja tak zrobiłem.

certyfikat_duolingo

Czy Duolingo nauczy angielskiego? (Trochę tak)

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Podstaw rozumienia czytanego tesktu powinniśmy się nauczyć. Gorzej z formułowaniem własnych myśli. Zasób słownictwa jest ogromny, jednak na pewno nie na tyle duży by czuć się pewnie po skończeniu kursu. Świetną sprawą jest grupowanie lekcji nie tylko ze względu na gramatykę i kategorie tematyczne, ponieważ wtedy uczymy się podobnych zwrotów, które przydadzą się w konkretnych sytuacjach. Każdy kolejny etap nawiązuje swoim słownictwem do poprzednich lekcji, więc nie zdziwmy się, jeżeli podczas zaliczania „ludzi” odświeżymy „zawody”, a aplikacja zechce nas o tym poinformować. W końcu to logiczne, że wykorzystujemy wiedzę, której nauczyliśmy się już wcześniej.

Do kursu podchodziłem, żeby dowiedzieć się czy warto wykorzystywać Duolingo do nauki innych języków. Mimo kilku wad, to program nie odrzucił mnie od siebie, więc test zalicza pozytywnie. Podchodzę do niego z nadzieją, że innych języków zdoła mnie nauczyć w podobnym stopniu zaawansowania,  co język angielski. Jednak nie zakładam, że po ich kursach nauczę się płynnie porozumiewać w innych językach. Wy też nie powinniście tego zakładać, aczkolwiek dla mnie jest to najlepsze darmowe narzędzie do nauki podstaw. Czy warto? Odpowiadam, że naukę z zieloną sową na pewno warto zacząć już dziś.