Men's World Championship Poland 2014

Polska mistrzem w Polsce!

Polacy w końcu zostali mistrzami świata w siatkówce. Dokładnie 40 lat po turnieju w Meksyku, po raz kolejny Reprezentacja Polski w piłce siatkowej sięga po złoty medal. Sprawa o tyle ciekawa, że przed mistrzostwami niewielu wierzyło w sukces reprezentacji bez wielkich gwiazd, prowadzonej przez „żółtodzioba”. Ja również nie wierzyłem. Jednak droga jaką przeszli biało-czerwoni dowodzi, że siatkarze zdobyli medal zasłużenie i w polskim turnieju byli najlepsi.

Gdyby ktoś mi powiedział, że po ostatnim spotkaniu naszej reprezentacji będziemy cieszyli się ze zwycięstwa, odpowiedziałbym mu, że „fajnie by było wygrać w turnieju u siebie, ale to raczej niemożliwe”. Bo powodów do optymizmu było niewiele. Jednym z nich był fakt, że gramy na swojej ziemi, ale czy to ma tak duże znaczenie? Trenerem naszej kadry był Francuz, który pół roku wcześniej był kolegą z drużyny tych reprezentantów. Niedoświadczony „żółtodziób”, jak okrzyknęła go prasa. Nie powołał na mistrzostwa naszej największej gwiazdy, Bartosza Kurka. Ba, w pierwszym składzie w ogóle było mało polskich gwiazd. Trener powołał kilku podstarzałych mistrzów, na których raczej nie stawiał, a grająca reszta, to młoda kadra, która nie ma większego doświadczenia w imprezach tak dużej rangi. I co się okazało? Gra na naszej ziemi ma ogromne znaczenie, a trener Stéphane Antiga podjął genialne decyzje.

Droga do gwiazd

Mistrzostwo zdobyliśmy zasłużenie i nie można nam zarzucić, że jako gospodarz turnieju ustawiliśmy sobie łatwą ścieżkę ku trofeum. Na dzień dobry zmierzyliśmy się z Serbią, najtrudniejszym przeciwnikiem w naszej grupie i rozjechaliśmy ich 3-0 (25:19; 25:18; 25:18). W całej fazie grupowej przegraliśmy tylko jeden set i to w meczu o pietruszkę, z Kamerunem. Australię, Wenezuelę i Argentynę odstawiliśmy z kwitkiem na 3-0. Nikt tak dobrze nie zagrał w pierwszej fazie turnieju.

Przegraliśmy
tylko z USA.

W drugiej fazie trafiliśmy do bardzo trudnej grupy E, w której mierzyliśmy się z USA, Włochami, Iranem i Francją. Trzema klasowymi zespołami oraz arabską rewelacją, która ostatecznie zajęła 6. miejsce. Tutaj Polacy męczyli się. Ze Stanami Zjedoczonymi przegrali 3-1. Z Włochami wygrali 3-1. Pozostałe dwa mecze rozstrzygnęli na swoją korzyść dopiero w tie-breakach. Mała ilość punktów spowodowała, że awansowaliśmy do kolejnej fazy z drugiego miejsca, ale prawie do samego końca musieliśmy oglądać się na przeciwników, którzy ostatecznie nas nie dogonili. USA, jedyna drużyna, która zdołała nas pokonać, odpadła z turnieju zajmując czwarte miejsce w grupie. Uf, udało się!


Hymn Polski.

Jeżeli druga faza grupowa była trudna, to trzecia była arcytrudna. Polacy wylądowali w grupie z liderami i wiceliderami rankingu FIVB, Brazylią i Rosją. Ale nie wystraszyliśmy się ich. Oba mocarstwa pokonaliśmy w tie-breakach wygrywając 3-2. Brazylię rozmontowaliśmy z wynikami: 25:22, 22:25, 14:25, 25:18, 17:15 i był to dużo bardziej zacięty mecz niż z Rosją. Północnych sąsiadów pokonaliśmy: 25:22 , 25:22, 21:25, 22:25, 15:11, jednak po dwóch setach, gdy zapewniliśmy sobie awans, naszym siatkarzom odechciało się grać i przebudzili się dopiero w piątym secie. Jeżeli wygrywać mistrzostwo świata, to tylko pokonując najlepszych. Naszym siatkarzom to się udało.

Półfinał miał być spacerkiem, ponieważ trafiliśmy na Niemców, którzy niespodziewanie daleko zaszli. Spacerkiem nie był i rywal wyraźnie pokazał wszystkie ułomności naszego zespołu. Gdyby był bardziej doświadczony mógłby nas pokonać. Trudno stwierdzić czy Polacy zlekceważyli Niemców, czy po prostu zagrali tak beznadziejny mecz. Mimo to, po wyrównanym spotkaniu wygraliśmy  3-1 (26:24, 28:26, 23:25, 25:21). Fakt, że trudno było osiągnąć dwupunktową przewagę świadczy, że ten mecz sprawiał nam ogromną trudność.

Pokonaliśmy Brazylię
dwa razy.

I w końcu trafiliśmy do upragnionego finału rozgrywanego w Spodku. Nareszcie mecz mogłem zobaczyć na ekranie telewizora i oglądają go bardzo miło się rozczarowałem. Brazylijczycy zapowiadali, że upokorzą Polaków przed własną publicznością, za to piekło jakie zgotowaliśmy im w trzeciej fazie grupowej. I uwierzyłem w to. Mieli nam pokazać gdzie raki zimują, ale wygląda na to, że demonstracja ich siły ograniczyła się tylko na pierwszym secie. Rozwalili nas do osiemnastu (18:25) i od tego momentu nasza gra znacząco się poprawiła. Polscy siatkarze nie załamali się, wygrali kolejne sety 25:22, 25:23, żeby ostatecznie przybić gości z Ameryki Południowej 25:22. A to, co się stało w czwartym secie pokazało jak wielką przewagę psychiczną mieli Biało-czerwoni. Raz zyskiwaliśmy przewagę i raz ją traciliśmy, ale pod koniec najważniejszego seta Brazylijczycy sami nam wręczali punkty po własnych błędach. Czysty atak w siatkę pokazał, że Południowcy rozsypali się psychicznie i skrzętnie to wykorzystaliśmy dobijając ich zabójczym meczbolem.


^Polacy wygrywają w Polsce puchar Mistrzów Świata.

Jesteśmy mistrzami świata

Nie lubię, gdy mistrzem świata zostaje drużyna, która na to nie zasługuje. A już najbardziej nie lubię gdy jest to gospodarz turnieju. Na mistrzostwach w Polsce nie było żadnego naciągania i wygraliśmy w pełni zasłużenie. Pokonaliśmy byłych mistrzów świata dwukrotnie, po drodze pokonując takie potęgi jak Rosję, Włochy, Serbię i Francję, a od USA zdobyliśmy więcej punktów w grupie. Jako drużyna byliśmy najlepsi i nie ma co do tego wątpliwości, a świadczy o tym fakt, że nawet rodzime media naszych przeciwników uznały wyższość Polaków. Nikt nie krzyczał o niesprawiedliwości gospodarzy, co mnie niezmiernie cieszy.

Marzyliśmy o tym od początku przygotowań. To marzenie się spełniło, moje i mojej drużyny. Czuję się dziś wspaniale Stéphane Antiga, trener reprezentacji Polski w Piłce Siatkowej

Antiga pokazał, że w Polsce mamy nowe pokolenie świetnych siatkarzy i nawet po odejściu mistrzowskich dziadków, nadal będziemy mogli cieszyć się siatkówką na wysokim poziomie. Mam również nadzieję, że zagraniczni idole zobaczyli jak świetny siatkarski klimat panuje w kraju nad Wisłą i jeszcze chętniej będą przechodzili do nas z zagranicznych klubów. Polska liga rośnie w siłę i niezmiernie mnie to cieszy.

Choć Mistrzostwa Świata w Piłce Siatkowej w Polsce to już historia, to Polacy mogą je wspominać z uśmiechem na twarzy. Bardzo mnie to cieszy. Teraz czas na Mistrzostwa Europy w Piłce Ręcznej. Oby ta impreza rozgrywana w Polsce była równie udana.