Handball 2013

Polska dziewiąta na świecie

Polska na Mistrzostwach Świata Piłki Ręcznej w Hiszpanii nie zachwyciła. Wróciliśmy do domu zajmując 9. miejsce w klasyfikacji końcowej i najgorsze jest to, że właśnie na te dziewiąte miejsce zasłużyliśmy. Praktycznie z każdą drużyną graliśmy jak równy z równym, bez znaczenia czy to słaba Korea Południowa czy silna Słowenia. Z jednej strony dobrze, ale wygląda na to, że przed naszą reprezentacją jeszcze dużo pracy zanim wróci do ścisłej czołówki światowego handballu

Dobrze wiem, że nasz nowy niemiecki trener przygotowuje reprezentację dopiero na Mistrzostwa Europy 2016, które odbędą się w Polsce. Do tego zostały jeszcze prawie 3 lata, więc wszystko się może zdarzyć. Jednak nasza drużyna wcale nie jest taka słaba, żeby nie mogła powalczyć już teraz o wysokie miejs
ca. Mamy przecież doświadczonych graczy, którzy w trudnych chwilach potrafią poprowadzić zespół do zwycięstwa. Jednak tym razem coś się zacięło. A zdarzyło się to w 1/8 finału.

W tym turnieju trafiliśmy do całkiem niezłej grupy gdzie można było zakładać w ciemno, że o pierwsze miejsce będą walczyły trzy drużyny (Słowenia, Serbia i Polska), czwarte zajmie Białoruś, a Arabia Saudyjska i Korea Południowa powalczą o to, żeby nie zająć ostatniego miejsca w grupie. Było dużo trudniej niż można było się spodziewać, ale ostateczny wynik niczym nie różnił się od wcześniejszych przewidywań. Polska zgarnęła drugie miejsce w grupie i była zaraz za Słowenią.

Z osiągniętego miejsca w grupie można być zadowolonym, jednak styl w jakim je wywalczyliśmy był bardzo bojowy. Chyba tylko w meczu z Arabią Saudyjską wszystko nam się układało i wygraliśmy go 28:14. Z Koreą Południową przez pierwsze 20 minut nie potrafiliśmy się zmobilizować i raziliśmy licznymi błędami w obronie. Dopiero po zmianie bramkarza na Marcina Wicharego, który bronił wszystko co mógł, przebudziliśmy się. Odskoczyliśmy na 7 punktów, które w drugiej połowie  Koreańczycy sobie odbili. Kwadrans przed końcem wygrywaliśmy ze słabszym rywalem tylko 23-21. Na szczęście obudziliśmy się i skończyliśmy mecz 33:27. Niesmak po tym wyrównanym meczu pozostał. Tym bardziej, że Korea zajęła ostatnie miejsce w grupie.

W meczach z trudniejszymi przeciwnikami w zasadzie do końca musieliśmy drżeć o wynik spotkania. Tam mogło się zdarzyć dosłownie wszystko. Z Białorusią wygraliśmy 24:22 i wygląda na to, że w tym meczu nie doceniliśmy naszego rywala. Po łatwej pierwszej połowie (14:9), przyszła trudniejsza druga i ostatecznie wygraliśmy tylko dwoma bramkami. Ważne, że wygraliśmy, ale tak prawdę mówiąc to przeciwników tym meczem (pierwszy mecz rozgrywany w turnieju) nie przestraszyliśmy. Bój ze Słowenią też w pierwszej połowie wygrywaliśmy (14:11), jednak ostatecznie przegraliśmy go 25:24. Tutaj możemy być na siebie źli, że nie utrzymaliśmy wypracowanej przewagi. Jednak suma sumarum choć wynik tego nie pokazuje, to Słowenia była od nas lepsza i nie ma się tutaj o co kłócić. Nasza skuteczność pozostawiała dużo do życzenia a Słowenia sukcesywnie to wykorzystywała. Natomiast bardzo wyrównany mecz stoczyliśmy ze Serbią i to był jedyny mecz w tym turnieju, gdzie po pierwszej połowie przegrywaliśmy i w drugiej zmobilizowaliśmy się i poszło nam lepiej. Do ostatnich minut biliśmy się o wynik, który ostatecznie brzmiał 25:24 dla biało-czerwonych.

O ile wyrównane mecze w fazie grupowej nie napawały optymizmem, to z zajętego miejsca musieliśmy się cieszyć. Lepszym od drugiego jedynie byłoby tylko pierwsze, dzięki któremu trafilibyśmy na Egipt. Drugie miejsce dawało nam mecz z Węgrami, którzy wydawałoby się byli od nas słabsi. Jednak właśnie ten mecz pokazał nam jak dużo brakuje nam jeszcze do czołówki. A trzeba dodać, że Węgry potęgą piłkarską wcale nie są. Pierwsza połowa zakończona skromną przewagą Węgrów 10:9, nie zapowiadała tego co stało się w drugiej. Zostaliśmy rozjechani przez trójkolorowy walec ostatecznie przegrywając aż 27:19! Ten wynik daje do myślenia.

W ten sposób w Mistrzostwach Świata w Piłce Ręcznej 2013 osiągnęliśmy 9. miejsce i szczerze mówiąc nie wiadomo czy się z niego cieszyć czy być niezadowolonym. W meczu ze Słowenią (4. miejsce) pokazaliśmy, że potrafimy grać jak równy z równym z silną drużyną. Pokazaliśmy również, że potrafimy grać jak równy z równym ze słabymi drużynami. Dowiedzieliśmy się, że całkiem dobrze gramy w pierwszych połowach, natomiast w drugich tracimy dużo goli. Mamy również problemy z koncentracją przez co tracimy gole, ale zdarza się również, że jesteśmy nieskuteczni w ataku. Jednak pomimo tych wad mamy mnóstwo sytuacji bramkowych i gdybyśmy tylko je wszystkie wykorzystywali, to nie byłoby na nas mocnych. Poza tym Marcin Wichary obronił 34/73 strzały i z 47% skutecznością zajmuje pierwsze miejsce w tabeli najskuteczniejszych bramkarzy, więc mamy kolejną gwiazdę na bramce, zaraz po Sławomirze Szmalu.

Mamy dużo do poprawy, ale nie zaczynamy od zera. Wydaje się, że to 9. miejsce jest ostatnim jakie tylko mogliśmy zająć w tym turnieju. Teraz powinno być już tylko lepiej.