Półmetek Fate/Stay Night: Unlimited Blade Works

Półmetek Fate/Stay Night: Unlimited Blade Works

Panowie z Ufotable, znowu wykonaliście kawał świetnej roboty. Nie rozwialiście moich nadziei i stanęliście na wysokości zadania. Stworzyliście animację z genialną grafiką, świetnymi walkami, dobrą fabułą i ciekawymi postaciami. Good Job! Skończyłem pierwszy sezon Fate/Stay Night: Unlimited Blade Works z poczuciem, że obejrzałem coś dobrego, a to dopiero wstęp do tego co będzie się działo za cztery miesiące. A będzie się działo, jestem tego pewny.

Dwudziestego ósmego grudnia nastąpił koniec pierwszego sezonu Fate/Stay Night: Unlimited Blade Works. Podobnie jak Fate/Zero (poprzednia część serii) ta również została przerwana w połowie i na ciąg dalszy musimy czekać kolejne kilka miesięcy. Wstępna data powrotu na ekrany telewizorów to „Kwiecień 2015”. Znając fabułę UBW nie sądziłem, że wyjdzie z tego tak ciekawe widowisko. Wydawało mi się, ze będzie trudno pobić cliffhanger Fate/Zero i rozczarowałem się pozytywnie, bo ten z Unlimited Blade Works wcale nie jest gorszy. Bravissimo!

Dwunasty odcinek i wszystko zaczyna się od nowa


Stare zwiastuny są już nieaktualne, teraz
z niecierpliwością oczekujemy nowych.

Na początku muszę pochwalić to, że Ufotable wpadło na wspaniały pomysł wydłużenia pierwszego i ostatniego odcinka o 100%. I nie mówię tego z przekąsem. Ten zabieg nadaje wspaniałego klimatu całej produkcji. Czterdziestosześciominutowe epizody świetnie zaznajamiają widza z nową-starą serią, a na koniec dają poczucie, że zobaczyliśmy coś ważnego. Przynajmniej w moim odczuciu tak jest. Po obejrzeniu dwunastego odcinka wiedziałem, że czeka nas rozstanie, ale dzięki dokładnemu wyjaśnieniu co się stało nie narzekam, że ucięli mi serię w połowie. Wiem, że został zamknięty ważny rozdział opowieści, a dalsza część zostanie rozegrana na całkiem innych zasadach. Mega.

Fate/Stay Night: Unlimited Blade Works jest alternatywną wersją wydarzeń z gry Fate/Stay Night. Fabuła jest bliźniaczo podobne do tzw. „Fate Route”. We współczesnej Japonii siedmiu mistrzów za pomocą magii wzywa heroiczne dusze bohaterów i ramię w ramię walczą o dominację nad przeciwnikami. Mistrz, który wygra tę wojnę, sięga po Świętego Graala, a ten spełnia życzenie zwycięskiego duetu. Różnica pomiędzy oryginalną fabułą jest taka, że główny protagonista ocala sługę innej mistrzyni i w ten sposób nawiązuje się pomiędzy nimi więź, która trwa do końca pierwszego sezonu. Niestety, na samym końcu nasz antagonista poświęca wszystko co posiada, by chronić swoich przekonań, co sprawia, że traci zainteresowanie swoich sojuszników. Jestem pewny, że w tym momencie nastąpi wielka przemiana bohatera, który z roli biernego i nic nie znaczącego mistrza przemieni się w wojowniczego herosa, który zapisze się w annałach historii. Bo w końcu stracił swój jedyny oręż.

Oryginalne Fate/Stay Night kocham za klimat heroic fantasy, który odrzucał i irytował większą publikę.  W tej części jest on bardzo spłaszczony. Ludzie nie są przyzwyczajeni do idealistycznych postaw i wytykają je palcami jako sztuczne. Na szczęście Unlimited Blade Works nie skupia się na szlachetnych relacjach Shirou Emyi z jego heroicznym sługą Saber, ale na relacjach z Rin Tohsaką, która jest podstępnym magiem. Nic dziwnego, że bohaterowie z innej strony. Tej bardziej ludzkiej, bo przypominającej normalność. Jednak wszystko rekompensuje mi skupienie uwagi na Archerze, słudze Rin, który jest wspaniałym sługą. Po wydarzeniach z dwunastego odcinka jestem pewny, że zarówno Archer jak i Shirou odegrają większą rolę w Wojnie o Świętego Graala.

shirou

Wyborne odświeżenie starego kotleta? Lepiej

Doskonale rozumiem obawę ludzi znających fabułę FS/N, że oglądanie alternatywnej wersji wypadków może ich zanudzić. Jednak po zaliczeniu 12 odcinków + prologu (tzw. odcinka 0) zapewniam, że tak się nie stanie. Twórcy tak zgrabnie przedstawili początek serialu, że nie wydaje się powielony, natomiast im dalej w las, tym więcej daleko idących zmian. Od połowy sezonu już tylko kalendarzowa znajomość wydarzeń łączy Fate RouteUBW Route. Natomiast ich treść jest diametralnie różna. Nie trzeba się obawiać, że zanudzimy się na śmierć.

Rola Saber została
spłycona do
treninguwalki.

Bohaterowie są niczego sobie. Nie gorsi od oryginalnej animacji. Rin, jak to Rin, jest irytująca, arogancka i zbyt pewna siebie, ale jak tu nie kochać tej utalentowanej w sztukach magicznych tsundere? Tylko ona potrafi postawić Archera do pionu. Rola Saber ogranicza się do trenowania swojego mistrza i walki z przeciwnikami. W tej części nie zobaczymy jej ludzkiej strony. Shirou założył bluzę i trochę złagodniał, chociaż dalej przejawia chore ambicje zostania bohaterem. I właśnie za ten altruizm go szanuję. Archer nienawidzi Shirou dużo bardziej niż w Fate Route. Zresztą to uczucie jest odwzajemnione. Najśmieszniejsze, jest to, że mają te same cele i zgoła inne sposoby ich osiągania. Iskrzy między nimi na każdym kroku i wydaje się, że w całym tym morzu ich wzajemnej bezinteresowności, tylko się nakręcają, by zdobyć Graala i pokrzyżować plany „złym” mistrzom. Bo w końcu tylko oni uratują świat przed niecnymi życzeniami mistrzów. Chyba właśnie ta relacja jest najlepsza w całym serialu. Ciekawe kiedy zrozumieją, że są ulepieni z tej samej gminy.

archer-rin rin-shirou saber-shirou

Grafika Fate/Stay Night: Unlimited Blade Works to mocne 10/10. Nie znam studia, które tworzy piękniejsze animacje. Muzyka wyśmienita, w dużej mierze wzorowana na pierwowzorze, a tam właśnie ten aspekt był najlepszy. Fabuła, na razie 9/10. Jest dużo przegadanych odcinków, ale nie przeszkadza mi to w ogóle. Ba, mam wrażenie, że jest to potrzebne, by lepiej zorientować się w tym, co się akurat dzieje. Dla nowych widzów problemem może być problematyczny fakt wrzucenia w wir fabularny, który momentami jest tłumaczony po macoszemu. Fan serii nie ma z tym problemu, nowicjusz musi się domyślać, jak funkcjonuje świat F/SN.

Póki co wydaje się, że Unlimited Blade Works nie zaprzepaścił sławy odziedziczonej po Fate/Zero i chwała mu za to. W kwietniu okaże się czy zwrot akcji rozwinie się we właściwym kierunku. Bo walk stoczonych przez Shirou już nie mogę się doczekać. Kuźnio niezliczonych mieczy przybywaj… jak najszybciej.