OUYA będzie wydawana co roku

OUYA znalazła sposób na długowieczność

Wygląda na to, że OUYA znalazła lekarstwo na problem, który trapi jej sympatyków, czyli fakt że konsola w momencie swojej premiery będzie posiadała przestarzałe części. Jak okazuje się, nie jest to problem nie do przeskoczenia. Dyrektor generalny projektu, Julie Uhrman w wywiadzie dla Endgadged poinformowała, że nowa wersja Ouyi będzie wydawana co roku. Pomysł może wydawać się dość kontrowersyjny, ale na pewno jest skuteczny.

OUYA swoją premierę będzie mieć 4 czerwca 2013. Za 100$ otrzymamy kostkę o specyfikacji: Tegra 3 (quad-core), 1GB RAM8GB pamięci wewnętrznej, złącze HDMI (1080p HD), WiFi 802.11 b/g/n, Bluetooth LE 4.0, jeden port USB 2.0bezprzewodowy kontroler (dwa drążki analogowe, d-pad, 8 przycisków, przycisk systemowy), touchpad oraz system operacyjny Android 4.0. Gołym okiem widać, że nie jest to najmocniejszy sprzęt nawet jeśli będziemy go rozpatrywać w kategorii smartfonów. Tym bardziej, że za chwilę rynkiem zawładnie Tegra 4, a 1GB RAM może okazać się za mało na dobre produkcje. Twórcy muszą coś z tym zrobić.

Pewnie dlatego postanowili wydawać konsolę co roku zmieniając chipsety na nowsze i szybsze. Pani Julie twierdzi, że jeśli tylko będzie możliwe zwiększenie liczby pamięci wewnętrznej, to na pewno to zrobią. Strategia konsoli ma być bardzo podobna do strategii telefonów komórkowych. W tym roku odbędzie się premiera jedynki, za rok zobaczymy OUYA2, za dwa lata pogramy na OUYA3 itd. Dzięki kompatybilności wstecznej gracze nie stracą gier, które kupili już wcześniej, a cały zabieg nowych wersji ma na celu komfort graczy. Wiadomo, że gry na Androida będą coraz bardziej wymagające techniczne, ale nigdy nie przestanie się tworzyć umilaczy czasu (typu Andgry Birds). Dlatego po nowe Ouye gracze będą sięgać dopiero gdy będą chcieli zagrać w bardziej zaawansowane technicznie gry, a nie dlatego, że tak nakazuje twórca konsoli.

Z punktu graczy taka strategia jest logiczna. W końcu podobną mamy w PC i jeśli ktoś chce grać w minigierki to wcale nie musi kupować nowego sprzętu. Jednak tutaj należy się zastanowić czy ludzie chcący grać w minigierki będą sięgać po Ouyę. Jeśli będziemy rozpatrywać tę konsolę jako grę telewizyjną dla dzieci, to na pewno. Jeśli z punktu hardcore’owego gracza, to jego wymagania są zdecydowanie wyższe i prawdopodobnie będzie wolał co jakiś czas zmieniać tablet z grami, niż przestarzałą Ouyę, która nigdy nie będzie androidową Formułą 1 (choćby dlatego, że Nvidia również inwestuje w rynek konsol opartych na Androidzie).

Z punktu biznesowego strategii Oyui jest co najmniej dziwna. Skoro wzoruje się ona na strategii telefonów komórkowych, które również oparte są na tym samym systemie i będą zdolne uruchomić te same gry, to czy uda się przekonać graczy, że wymiana konsoli, która dubluje funkcje smartfonu, jest przynajmniej tak samo ważna jak wymiana telefonu? Śmiem wątpić. Trudno będzie przyzwyczaić gracza do tego, żeby regularnie wymieniał co roku kolejny sprzęt. Nawet jeśli ten kosztuje niecałe 100$.

Sukces konsoli w dużej mierze zależy od deweloperów gier. Jeśli będą tworzyć gry współgrające z Ouyą to „kostka” ma szansę przetrwać nie zmieniając swojej strategii. Jednak twórcy muszą tworzyć wyśmienite i wymagające technicznie gry, w które będzie się chciało zagrać na Androidzie. Natomiast jeżeli twórcy gier zignorują istnienie Ouyi, to jej przyszłość nie wygląda różowo.  Możliwy będzie scenariusz, że z powodu braku zainteresowania będą zmuszeni wycofać się z planów corocznego wydawania nowej wersji konsoli. Ale trzeba zauważyć, że tutaj z kołem ratunkowym przychodzi bezpośredni rywal Ouyi, Nvidia Shield, która forsuje ideę grania na Androidzie za pomocą pada. Im więcej gier będzie można obsłużyć za pomocą pada, tym OUYA będzie mieć większe szanse na pozyskanie wiernych klientów. Ale jeśli chodzi o mnie, to nawet jeśli konsola będzie tania, to nie widzę potrzeby kupowania nowszej wersji co roku tylko dla kilku tytułów, które i tak nie będą mistrzostwem świata.

  • http://FlameMan.pl/ FlameMan

    A brak integracji Ouyi z Google Play uważam za coś okropnego. Mam nadzieję, że Ouya Market będzie dostępny również na inne urządzenia, chociaż to już w ogóle byłoby nielogiczne ze strony twórców.