Nvidia Shield - pad, konsola czy coś więcej?

Nvidia Shield – pad, konsola czy coś więcej?

Nvidia zaprezentowała projekt swojej przenośnej konsoli o nazwie Nvidia Shield.  Projekt bardzo ciekawy, bo o ile sama konsola może być tylko materiałem promocyjnym dla mobilnego procesora Tegra 4, to po jej zakupie na pewno nie zabraknie gier, w które będzie można zagrać. Ponieważ będzie oparta na systemie Android, ale również pozwoli na grę w tytuły PC-towe. Zarówno na jeden i drugi sprzęt, gry niezależnie od losów konsoli będą wydawane, przez co Shield zostanie aktualny przez spory kawał czasu. Jednak mam wrażenie, że ludzie nie dostrzegą potencjału tej konsoli.

Nvidia  Shield będzie wyposażona w 5″ ekran o rozdzielczości 1280 x 720 i 72-rdzeniowy procesor NVIDIA GeForce® GPU Quad-core A15 CPU. System operacyjny to Android 4 Jelly Bean. Co w zupełności wystarczy na granie w androidowe tytuły. Na dodatek dzięki technologii Nvidia GRID lub opcji streamingu, którą ma umożliwić w przyszłości Steam będzie można za pomocą Shielda grać w gry, które będą uruchomione na naszym PC. Granie w Assassin’s Creeda 3 na Shieldzie? Wydaje się do możliwe.

Tarcza okiem na PC

Streaming obrazu z komputera osobistego do Nvidii Shield wydaje mi się najbardziej atrakcyjną funkcją konsoli. W filmie powyżej można zobaczyć jak wygląda gra w Need for Speeda: Most Wanted i jak niewielkie jest opóźnienie pomiędzy desktopem a ekranem konsoli. Robi wrażenie.

Ile gier mamy portowanych z konsol na PC, którymi można bez problemu sterować za pomocą pada? Mnóstwo. Bez problemu pogramy w Asassin’s Creeda, Street Fightera, Need for Speeda, Fifę, Tomb Raidera czy nawet w Mass Effecta. Dotykowy ekran konsoli bez problemu powinien zastąpić nam konieczność używania myszki.

Od kiedy Steam wprowadził opcję Big Picture, sterowanie PC za pomocą pada stało się dziecinnie prostsze. Nawet wpisywanie wyrazów za pomocą kontrolera jest prostsze niż nakonsoli – Steam Daisy to genialny system, na którym konkurencja powinna się wzorować. Nvidia Shield w połączeniu z Big Picture na będzie idealnym połączeniem dla gracza.

Jedynym minusem współpracy na linii Nvidia Shield – PC jest konieczność posiadania, zapewne nietaniej karty graficznej od Nvidii. Prawdopodobnie zaopatrzonej w chipset GRID. Dlatego gry z desktopa będą działały na tej konsoli tak długo, jak długo Nvidia będzie ją wspierać. Poza tym, gry na PC będą wydawane niezależnie od rozwoju Shielda. Mając tę konsolę podłączoną do PC będziemy grać w pecetowe gry, niezależnie czy twórcy gier sobie tego będą życzyć, czy też nie.

Tarcza, czyli konsola z robotem

Ale Nvidia Shield nie mógłaby nazywać się konsolą gdyby działała tylko po połączeniu z komputerem. Shield jest wyposażony w system, w który od jakiegoś czasu inwestuje Nvidia, czyli Android. Co więcej, gry na Tegrę Nvidii tworzone są już od dłuższego czasu, więc nawet teraz mamy całkiem sporą bibliotekę gier możliwą do uruchomienia. W TegraZone znajdziemy dobrej jakości: Fruit Ninja, Zombie Driver, GTA III, GTA: Vice City, NBA 2K13, The Bard’s Tale, Max Payne, Sonic 4 czy Arma II: Firing Range. Większość porządnych gier na Androida ma wbudowane wsparcie kontrolera, a ceny tych aplikacji zazwyczaj nie przekraczają 5$.

Najfajniejsze w Androidzie jest to, że w porządnych grach już teraz można sterować za pomocą kontrolera. A w Nvidii Shield fajne jest to, że wyposażone jest w dotykowy ekran. Nie ma opcji, żeby gra projektowana na Androida nie dała się uruchomić na Shieldzie. Warto wspomnieć, że niektóre produkcje posiadają nawet 3D stereo. Które to gry można sprawdzić na TegraZone. Są one oznaczone specjalnym znaczkiem.

Jednak póki co, gier na Tegra Zone jest zdecydowanie za mało. W katalogu znajdziemy 67 tytułów. Do czasu wydania Shielda dobrze by było, gdyby ta biblioteka powiększyła się co najmniej dwukrotnie. Żeby gracz miał w czym wybierać, bo obecnie zdarzają się gatunki, w których mamy do wyboru tylko 5 gier. A gier w kategorii Adventure jest… cała jedna.

Tarcza jako pad

Jakby nie patrzeć na tę konsolę, to z każdej strony przypomina gamepad. Nic więc dziwnego, że  można ją wykorzystywać jako kontroler do gier. Jednak po co nam kontroler, w którym mamy wielki, nieporęczny ekran. Na dodatek pewnie kilka razy droższy od zwykłego pada. Są na to dwa logiczne rozwiązania. Nvidia będzie pozwalała na stworzenie apletów do gier, które będą wyświetlały ciekawe informacje np. mapy, statystyki. Jednak wtedy musiałaby wspierać te programy i nie traktować ich tak po macoszemu jak Logitech swoje ekrany LCD. Lub inne, prostsze wyjście wyjście z tej sytuacji – Nvidia umożliwi całkowite odpięcie ekranu, dzięki czemu kontroler będzie zużywał mniej energii i będzie poręczniejszy.

Jeśli Nvidia zostawi to tak jak jest, to nic dobrego z tego nie wyjdzie i Shield będzie pełnił rolę kontrolera w ostateczności. A po co marnować ten potencjał?

Tarcza? Jednak nie

Shield to nie tylko pad czy konsola, to coś więcej. To urządzenie w którym spotykają się android z PC i tworzą środowisko ograniczone tylko wyobraźnią programistów. NS ma duży potencjał, ale prawdopodobnie nie przebije się do świadomości graczy, tak samo jak kontrolerowe pomysły Razera, Logitecha czy Roccata. Fani Wii psioczyli na kontroler Wii U, dopóki nie zostali zmuszeni do jego używania i wtedy odkryli genialność tego małego ekranu. Możliwość gry na konsoli praktycznie w każdym pokoju naszego domu bez żadnych opóźnień. Czy to w łóżku, czy na kanapie, czy nawet w łazience – z Wii U można pójść wszędzie, bez potrzeby przerywania gry.

Ale w przypadku PC nie można nikogo zmusić do używania Shielda i odkrycia drzemiącego w nim potencjału. Na dodatek, do używania go jako typowego handheldu może zniechęcić padowaty kształt, który nie jest tak poręczny jak Vita czy 3DS. Jednak prawdopodobnie największą zaporą dla Shielda będzie cena. Co prawda, nigdzie jeszcze jej nie podano, ale znając Nvidię, nie ma co liczyć na taniochę. Tutaj zapłacimy za jakość wykonania, nie może być nisko. A trzeba wziąć pod uwagę, że bez dobrego PC, Nvidia Shield nie jest produktem kompletnym. Żeby móc cieszyć się pełnią możliwości konsoli prawdopodobnie będziemy musieli zapłacić więcej niż za przeciętny handheld, ale również więcej niż za konsolę stacjonarną. To może zniechęcić do zakupu nawet największych entuzjastów. No chyba, że Nvidia na tym polu nas jakoś miło zaskoczy.