last-believers

Nieznani Last of the Believers

O ile Rise Against jest dość dobrze rozpoznawalne w punk rockowym świecie, to projekty byłych członków tego zespołu już nie bardzo. A jest to wielka szkoda, ponieważ te twory są bardzo wysokiej jakości. Dzisiaj przedstawię Last of the Believers, melodic hardcorową kapelę, której okres życia wyznacza jedna EP-ka z 2007 roku. Nie zmienia to faktu, że płyta jest świetna i słuchając jej można mieć żal do artystów, że nigdy nie wydali longplaya.

Last of the Believers zostało założone w Kalifornii w 2007 roku. Steve Jennings – wokalista melodic hardcore’owego Spark of Life – razem z Chrisem Chasse, który był gitarzystą Rise Against w 2007 roku stworzyli projekt o nazwie Last of the Believers. Zaprosili do niego Bretta Rasmussena z Ignite, Nika Piscitello (ówczesnego wokalistę Wayfarera) i Phillipa Lee (perkusistę). Na szybko zmontowali album EP o nazwie „Paper Ships Under a Burning Bridge”, do którego wrzucili 5 kawałków, które wywołały niezłe zamieszanie w punkrockowym światku. Album na absolutepunk.net zebrał ocenę 8.9/10 i bardzo dobrze rokował na przyszłość.

Jedyny teledysk zespołu. Na YouTube został bardzo dobrze oceniony.

Jazda na dwa wokale i zabawa tempem

Steve Jennings – wokal
Chris Chasse – gitara / wokal
Brett Rasmussen – gitara basowa
Nik Piscitello – gitara
Phillip Lee – perkusja

Z melodic hardcorem zazwyczaj jest tak, że na początku nie słyszy się melodyjności tej muzyki. Trzeba się przyzwyczaić do darcia mordy wokalisty i dopiero gdy już to zrobimy, to usłyszymy dźwięki, które wcześniej były zagłuszane. Tutaj dzięki temu, że Steve Jennings i Chris Chasse są wiodącymi wokalistami o różnych głosach, to bardzo szybko wyłapiemy różnicę melodyjności. W piosenkach Last of the Believers spotkamy się ze zmienianiem tempa z szybkiego na wole i z powrotem. Znajdziemy elementy charakterystyczne dla hadcore punka, melodic hardcore’u, punk rocku a nawet post-hardcore’u. Ta różnorodność to ogromna zaleta „Paper Ships Under a Burning Bridge”.

The goal of this band is to make music that all five of us thoroughly enjoy playing,” chasse says. „we’re trying to blend all of our own ‚roots,’ so to speak, and put together songs that are not only aggressive and catchy, but memorable and heartfelt.Chris Chasse

Słuchając tej muzyki czasami mam wrażenie, że sięgnąłem po album Set Your Goals. To mieszanka punkowych hymnów, hardcorowych krzyków z pop-punkowymi chórkami. Zmiany stylu śpiewu często poprzedza zmiana tempa grania. Jednak przejścia są tak płynne, że słuchający nie ma problemu z tym, że nagle zmienia się cały nastrój utworu. Po prostu go akceptuje, a pomaga w tym spójny tekst, który jest prosty do zrozumienia. Można się przyczepić, do tego, że niektóre zwrotki są często powtarzane, ale ich dynamiczne tempo mocno tuszuje te niedoskonałości. Gdy zobaczyłem, że „Dissent” składa się tylko z dwóch zwrotek, to nie chciało mi się w to wierzyć. Ale tak jest naprawdę.

Siedem piosenek, które lubię

Gdy myślę o tym, że Last of the Believers nagrali tylko siedem piosenek, to robi mi się smutno. Lubię „Dissent” za swoją melodyjność. „Throwing Matches” jest moją ulubioną piosenką – świetny melodic hardcore’owy kawałek. W „Workhorse” podoba mi się punkowe brzmienie. „You Get What You Get” za post-hardcore’owy charakter i wydzielający się z niego spokój. Natomiast „Fist Up” ładnie wieńczy album szybkim tempem i chórkami à la SYG. Wszystko to sprawia, że „Paper Ships Under a Burning Bridge” słucha się szybko i przyjemnie – całe 12 minut.


Last of the Believers – A Long Time Coming

W internecie można znaleźć jeszcze pozostałości z pracy nad ich kolejnym albumem. Piosenki „A Long Time Coming” i „Throwing Matches (Acoustic)”. W tej pierwszej nie podoba mi się początek utworu, za to im dłużej trwa, tym coraz bardziej przypada mi do gustu. Wersja akustyczna „Throwing Matches” jest fajna. Długi czas twierdziłem, że lepsza od oryginału, jednak teraz zdecydowanie bardziej wolę sięgać po oryginał.

Ogromnie irytuje mnie fakt, że wytwórnia na wszystkie serwisy oferujące strumieniowanie muzyki powrzucała utwory o błędnych tagach. Przez to ludzie nawet nie wiedzą czego słuchają. Nie zmienia to faktu, że ich profil Last.fm nawet bez tego świeci pustkami. Wydaje się, że nikt o Last of the Believers nie pamięta. Dlatego jeżeli nie znacie, a lubicie melodic hardcore’owe klimaty, to sprawdźcie. Moim zdaniem ich muzyka zasługuje na więcej zainteresowania.