Na World Cyber Games Poland coś poszło nie tak

Na WCG Poland 2012 coś poszło nie tak

Zakończyły się kolejne eliminacje do cyberolimpiady World Cyber Games. Jednak wygląda na to, że koreański Samsung powoli zabija nam największe święto e-sportu. Rok w rok turniej WCG był największą imprezą esportową w Polsce, jednak tym razem coś poszło nie tak. Źle dobrane dyscypliny obnażyły słabość polskiego gamingu.

Nie jest tajemnicą, że polski esport to głównie społeczności zebrane wokół League of Legends, Counter Strike’a 1.6Starcrafta 2. Niestety, azjatycki zarząd WCG zdecydował, że tylko ta ostatnia dyscyplina będzie rozgrywana na światowych finałach. Dlatego na polskich eliminacjach rozegrano mecze w Starcrafta 2, FIFĘ 12, Warcrafta 3 i World of Tanks. W cztery dyscypliny, w których Polacy mają szanse na jakiekolwiek medale. W DOTĘ 2, Cross Fire, Counter-Strike’a Online czy DOTĘ All Stars w Polsce gra się teraz tylko dla rozrywki, więc nie było sensu tworzyć specjalnie pod nich turniejów. 

Eliminacje, które odbyły się w Warszawie nie należały do emocjonujących z różnych powodów. Przypadkowo obnażono także słabość polskiego gamingu – tylko 3 gry (CS, SC2 i LoL) mają społeczność zainteresowaną esportem z prawdziwego zdarzenia. Reszta tytułów to tylko gry dla fanatyków. Dlatego postanowiłem napisać kilka gorzkich słów o tym jak wyglądały rozgrywki gier, które w Polsce nie są na tyle popularne, by relacje z nich wypełniły salę kinową.

Zacznę od jasnego punktu programy. Na WCG 2012 najlepiej wyglądał turniej FIFY12, na który stawiły się największe gwiazdy polskiej sceny wirtualnej piłki nożnej. Hom3r, Bartas, bejott i mRN zapewnili mecze na najwyższym poziomie. W tym przypadku nie można się do niczego przyczepić oprócz faktu, że FIFA sama w sobie jest nudna dla widza. Ale poza tym małym minusem niczego nie można zarzucić dyscyplinie, która nie znika z WCG od 2001 roku, tym bardziej, że  na światowych finałach Polskę co roku reprezentuje dobry gracz. Tym razem Bartas pojedzie do Chin walczyć o medal i ma na niego spore szanse. To był jedyny turniej z punktu widzenia obserwatora, do którego nie można było mieć zastrzeżeń.

Turniej Starcrafta 2 teoretycznie powinien być najbardziej emocjonujący. W praktyce okazało się, że gracze zignorowali tę imprezę, a ci którzy przyjechali i tak nie byli zainteresowani wyjazdem do Chin. Na turnieju przede wszystkim dało się odczuć brak MaNy, który mógłby powalczyć o zwycięstwo z triumfatorem – Nerchiem. Bez niego Artur Bloch zmiażdżył rywali nie przegrywając ani jednej rundy. Drugie miejsce zajął Paran0id, trzecie DaNa, czwarte KróLu. Jednak, żeby było ciekawiej ani Nerchio, ani Paran0id nie mają w planach wyjazdu do Chin, ponieważ w tym czasie będą rozgrywać inny turniej, z nagrodami o wyższej wartości. Te okoliczności sprawiły, że turniej SC2 w Złotych Tarasach wydaje mi się bezsensowny.

Warcraftem 3 jest jeszcze ciekawiej. Rok temu Samsung Polska zrezygnował z rozgrywania tej dyscypliny. Co prawda na finałach światowych jej nie przerwano, ale jej brak w Polsce spowodował, że rodzima scena straciła jakąkolwiek motywację do gry. Można uznać, że scena upadła. W tym roku jednak cudownie Warcraft powrócił, więc po 1,5 roku przerwy od grania – jak stwierdził sam Paladyn, zdobywca pierwszego miejsca – gracze uruchomili Warcrafta 3 i zagrali turniej. Rozgrywki były nawet na poziomie, jednak czasy świetności tych graczy już dawno minęły. Prawdopodobnie warcraftowi emeryci walczyli tylko o wycieczkę do Chin, aby przyjemnie zakończyć karierę. Medal w tej dyscyplinie byłby niespodzianką.

Czwartą dyscypliną na WCG była jeszcze nowa, pachnąca gra – World of Tanks. Tutaj podobno Polacy są ścisłą światową czołówką. To jedyna dyscyplina, w której gracze nie brali na poważnie tego co robili i triumfatorzy z klanu Zawisza, sami się przyznali, że przede wszystkim walczyli o wycieczkę do Chin. Poza tym twórcy gry nie pomyśleli o tym, żeby transmisje z niej były przyjemne dla oka. Regulamin rozgrywek również był niedopracowany, w efekcie czego gracze dłużej wybierali czołgi czy robili sobie przerwy między rundami, niż grali. A grali również niezbyt emocjonująco, bo z 10 minut rozgrywki 8 minut campili i strzelali na oślep. Efektu beznadziejności dopełnili komentatorzy, którzy totalnym brakiem uczuć w głosie usypiali widzów. Zupełnie nie rozumiem jak grę w której jeździ się CZOŁGAMI, nad głowami latają POCISKI i wszędzie są WYBUCHY można tak okroić z emocji. Admini ligi powinni gruntownie przebudować te rozgrywki. Mimo wszystko mam nadzieję, że triumfatorzy nie jadą tylko na wycieczkę i wrócą z Chin z medalem, skoro podobno jesteśmy światową czołówką.

Obserwator esportu po WCG Polska 2012 może czuć się rozczarowany. Rozpoczynanie lanu od półfinałów eliminacji w ogóle nie pozwala wczuć się w atmosferę turnieju. Zanim wszystko się rozkręci, turniej się skończy. Szkoda też, że obok WCG nie wystartowano z jakimś ogólnopolskim turniejem LoLa czy CS-a, wtedy mogłoby być ciekawiej. Jednak o to, że gry które były rozgrywane na WCG Poland 2012 były nudne nie można do końca winić polskiego Samsunga. Po prostu wybrali te, które wydawały się najsensowniejsze. A to, że światowe finały schodzą na psy, to już nie ich wina.