KATOurodziny

W tym roku Dni Katowic zapowiadały się naprawdę obiecująco. Przez trzy dni występowali artyści, których od dawna chciałem zobaczyć na żywo, a tak się fajnie złożyło, że większość z nich grało w sobotę. Co mogłem zrobić? Nic innego niż wsiąść w samochód i ruszyć do stolicy województwa na koncerty Pablopavo i ludzików, Negatywu, AbradabaPogodno.

Wcześniej tylko „przeprosiłem się” z naszymi siatkarzami (którzy na szczęście wygrali z Niemcami) i Adamkiem (który niestety przegrał z Kliczką), bo musiałem z nich zrezygnować na rzecz muzyki. Ale było warto.

Pablopavo mistrzem ceremonii

Na pierwszy ogień poszedł Pablopavo i ludziki, zespół którego gatunek najłatwiej określić mówiąc około-reggae. Mamy tam mieszankę funku, ska, a nawet rocka. Bardzo przyjemnie ich się słucha.

Pomimo tego, że grali wcześnie, to zdecydowanie byli dla mnie najlepszym zespołem tego wieczoru. Zagrali wszystkie swoje najlepsze piosenki, a na dodatek dali dwa bisy! Poznałem nowy genialny kawałek Stój głuptasie w wykonaniu Earl Jacoba. Nie zabrakło Do stu, Telehonu, Warszawy wschodniejWpuść mnie.

Jedynie co nie przypadło mi do gustu to scena w Podcieniach CK Katowice. Wolałbym, żeby była odwrócona w stronę opustoszałego parkingu niż na schody, gdzie nie było dużo miejsca. Przez to umiejscowienie mnóstwo ludzi usiadło na schodach i oglądało koncert z pozycji siedzącej. Nie wiem czy takie było zamierzenie organizatorów, ale ten pomysł nie podobał mi się. Poza tym nazwa „scena poetycka” skutecznie odstraszyła przypadkowych ludzi, dzięki czemu pod sceną zdarzały się nawet luzy. Każda osoba, która stała nie miała problemu z zobaczeniem sceny.

Koncert był naprawdę bardzo dobry i będę go mile wspominał. Poza tym wygląda na to, że członkom zespołu występ również się podobał. Na profilu Earl Jacoba można przeczytać:

W Katowicach jest strasznie ciemno wszędzie, ale za to ludzie mili bardzo i są wdzięcznymi słuchaczami. (…) Ludzi było dużo, alkohol był zdecydowanie obecny, a imprezę obstawiało dosłownie dwóch ochroniarzy i nic a nic się nie wydarzyło złego. Wzorowa publiczność.Earl Jacob

Negatyw – pozytywnie

Po występie Pablopavo i ludzikach ruszyliśmy na ul. Mariacką na ostatnie pół godziny koncertu Negatywu. Rok temu byłem już na ich koncercie i chłopaki nie zrobili na mnie mnie oszołamiającego wrażenia. Wtedy było nieźle. Lepiej mi się ich słucha w domowym zaciszu. Jednak gdy przybyłem pod scenę i posłuchałem kilku kawałków byłem pozytywnie zaskoczony. Nie wiem czy to miejsce czy lepszy dzień, ale w tym roku wypadli dużo lepiej.

Niestety po 20 minutach (czyli pod sam koniec) ich muzyka zaczęła mnie nudzić. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że ich piosenki są do siebie bardzo podobne. Gdy słucham którąś z kolei mam wrażenie, że już była tylko jest lekko stuningowana. Dotrwaliśmy do końca, wysłuchaliśmy bisu i ruszyliśmy na koncert najlepszego rapera w Polsce.

Mimo wszystko koncert na Mariackiej uważam za udany.

Miasto jest nasze – Abradab i Gutek

Na koncert Daba chciałem wybrać się już od dłuższego czasu. Uważam go za najlepszego rapera w Polsce i chciałem zobaczyć go na żywo. W końcu się udało.

Katowice to miasto gdzie Abradab się urodził, więc liczyłem, że urodziny Katowic będą wyjątkowe. I były! Abradab swoje sztandarowe kawałki Rapowe ziarno (Szyderap)Miasto jest nasze rapował razem z drugim katowiczaninem, Gutkiem. Występ gościa był niemałym zaskoczeniem dla publiczności, która powitała go z dużym entuzjazmem. Dodatkowo Dab wykonał kilka kawałków Kalibra 44, m.in. Normalnie o tej porzeKonfrontacje.

Jednak tutaj znowu muszę ponarzekać na scenę. Scena Red Bulla była fajna, wysoka, każdy mógł zobaczyć Abradaba. Problemem tu była nie widoczność a nagłośnienie. Ludzie, którzy nie stali centralnie na przeciwko sceny zamiast rapu słyszeli tylko bełkot. Kiepsko.

Abradab również mnie nie zawiódł. Wydaje mi się, że na jego koncert przyszło najwięcej ludzi, bo tłok był nieziemski. Na szczęście udało nam się dopchać pod scenę i słuchać koncertu w komfortowych warunkach. Jestem zadowolony.

NiePogodno mi się to

Pogodno miało być moim trzecim numerem jeden tego wieczoru (obok Pablopavo i Abradaba). Okazało się, że było największym niewypałem. Poinformowali publiczność, że nie zagrają swoich największych hitów (Spierdalacza, OrkiestryPani w obuwniczym), za to grali jakieś dzikie kawałki. Co prawda niektóre były fajnie, ale niektóre były okropne. Rozumiem, że te trzy utwory mogły im się już przejeść, a pikniki znający tylko te trzy piosenki po ich usłyszeniu poszłyby do domów, ale bez przesady. Mogli zagrać chociaż jeden hit na bisie. Tak niestety się nie stało. Dla mnie ich występ był totalnym rozczarowaniem.

Udany sobotni wieczór

Mimo nieprzyjemnego ostatniego wrażenia do domu wróciłem zadowolony. Najbardziej podobał mi się występ Pablopavo i ludzików. Minimalnie gorzej wypadł Abradab, później Negatyw i na szarym końcu Pogodno. Było bardzo miło. Tylko żałuję jednego – że nie mogłem przyjechać w niedzielę na Brodkę, bo bardzo chętnie posłuchałbym jej choćby tylko dla Grandy. Dni Katowic były bardzo ok.

P.S. Zauważyłem, że w sobotę ludzie nie potrafili prosić o bisy. Gdy muzycy schodzili ze sceny zamiast zorganizowanych okrzyków był szum, gdzieniegdzie klaskanie i pojedyncze wrzaski. Dobrze, że muzycy w ogóle wracali na scenę.

  • EJ

    Dzięki za dobre słowo, cieszę się że koncert się podobał. Dopiero teraz znalazłem ten wpis, stąd komentarz po blisko pół roku 😉 pozdrawiam, Kuba/Earl Jacob