Intel Extreme Masters Katowice było wspaniałe!

IEM Katowice było wspaniałe!

Dni 17-20 stycznia 2013 na trwałe zapiszą się do kroniki polskiej branży gier wideo. A może nawet do kroniki światowego e-sportu. W Spodku w Katowicach podczas imprezy Intel Extreme Masters pokazano, że e-sport może ekscytować publikę nie tylko w Korei Południowej, ale również w centrum Europy. I to w Polsce!

Rozgrywki League of Legends, Starcrafta 2 oraz turnieje gier towarzyszących w weekend, rozgrzewały widzów do tego stopnia, że odgłosy płynące z hali, niczym nie różniły się od rozgrywanych tam legendarnych meczów siatkówki. W powietrzu aż czuło się prawdziwą sportową atmosferę. Głośny doping, żywiołowe reakcje kibiców, zorganizowane eventy na trybunach. Takiej imprezy na tle gamingowym w Polsce jeszcze nie mieliśmy.

Gdy mówiłem, że Spodek w Katowicach będzie najlepszym miejscem w historii turniejów Intel Extreme Masters, nie do końca wierzyłem, że Polacy będą w stanie zapełnić wszystkie miejsca przeznaczone dla widzów. Jednak już w piątek okazało się, że chętnych na zobaczenie IEM było tak wielu, że organizatorzy ze względów bezpieczeństwa byli zmuszeni zamknąć Spodek. Przez to parę setek widzów musiało oglądać mecze na telebimie przed halą. Ta sama sytuacja powtórzyła się w sobotę i niedzielę.

Szacuje się, że w ciągu weekendu przez imprezę przewinęło się ok. 40 000 fanów gier komputerowych czyli dużo więcej niż początkowo zakładano (25 tys.). Jeśli ktoś uważał, że e-sport w Polsce nie ma szans przyciągnąć do siebie takiej publiki jak w Korei Południowej, to frekwencja w Katowicach musiała go mocno zszokować. Po IEM Katowice nawet Koreańczycy żałowali, że nie mogli pojawić się w Katowicach.

Jednak nie o samą frekwencję tu chodzi. Polscy kibice ponownie pokazali, że nie mają się czego wstydzić jeśli chodzi o doping. Komentatorzy, gracze i osoby postronne byli zachwyceni publiką. Kibice reagowali żywiołowo, podczas fragów głośno klaskali, gdzieniegdzie można było zauważyć transparenty, a strona NetWars.pl przygotowało wielką sektorówkę w kolorach polskiej flagi i napisami GL & HF. Niektórzy zdecydowali się na cosplay, z którego większość przebranych nie miało się czego wstydzić. Intel Extreme Masters miał przynieść zabawę i przyniósł. Osobiście uważam imprezę za wielki sukces e-sportu w Polsce.

Nie odbyło się bez potknięć organizacyjnych. Częściowo spowodowanych organizacją tej imprezy pierwszy raz na tak wielką skalę. MaNa zwrócił uwagę na zimno panujące na scenie (w przeciwieństwie do rozgrzanych trybun) oraz ludzi chodzących po niestabilnym podłożu, którzy powodowali drgania komputerów.

Od strony kibica można narzekać na słabe oznaczenie wejść i wyjść oraz długie kolejki. Zdarzało się, że drzwi z napisem „wejście” wcale nie służyły do dostania się do Spodka i kolejka, która się przy nich ustawiła nie miała szans się tam dostać, bo nikt ich nie wpuszczał. Dodatkowo jeśli przybyło się po godzinie 14 a przed 18, to szanse na dostanie się do Spodka były znikome. Ludzie musieli stać na mrozie i marznąć bez żadnej informacji o której godzinie ponownie będą wpuszczani. Z tej okazji główny organizator wystosował specjalny list otwarty, w którym tłumaczy, że zamknięcie Spodka nastąpiło ze względów bezpieczeństwa, nikt nie spodziewał się tak ogromnego zainteresowania turniejem.

Pod względem esportowym też było całkiem nieźle. Co prawda w głównych dyscyplinach Polacy zawiedli. Większość z nich odpadło po rozegraniu fazy grupowej. Jednak w Starcrafta 2, Nerchio i MaNa dotrwali do fazy pucharowej, więc nie było tak tragicznie. W 1/8 zakończyli swoje zmagania i widowni jedyne co pozostało to wspieranie zagranicznych gości. Na szczęście był to turniej międzynarodowy, więc kibice oglądali rozgrywki z najwyższej półki o bardzo wysokim poziomie. Finały League of Legends wygrała rosyjska drużyna Gambit Gaming wygrywając w finale 2-0 z koreańskim Azubu Blade, natomiast w Starcrafcie 2 bój pomiędzy dwoma Koreańczykami wygrał First pokonując Dreama 3-1.

Turnieje Your Road to Katowice zdominowali Polacy, których w końcu było tam najwięcej. W CS-ie triumfowała złota piątka, czyli ESC Gaming, w World of Tanks zwycięzcami okazali się czołgiści z Evil Panda Squad, natomiast Fifę zdominował bejott. Żaden triumfator na pewno nie okazał się zaskoczeniem, a fani tych gier, dzięki Your Road to Katowice mogli chociaż troszkę zaspokoić swój esportowy głód.

Co chciałbym zmienić w imprezie? Żeby Counter-Strike: Global Offensive, FIFA13 i może nawet World of Tanks (a w przyszłości Shootmania) trafiły na główną scenę i mogły budzić takie same emocje jak LoL czy SC2. Chciałbym także, żeby finały gier nie nakładały się na siebie i ludzie mogli obejrzeć jeden po drugim najważniejsze dyscypliny esportowe (finały LoLa i SC2 były rozgrywane w tym samym momencie). Poza tymi dwoma minusami wszystko było dla mnie idealne.

Liczę na to, że organizatorzy e-sportowych turniejów dostrzegli potencjał drzemiący w Polsce i teraz cyklicznie będziemy mogli podziwiać wyczyny cyberatletów z całego świata. Nie musi to być coroczny przystanek IEM w kraju nad Wisłą, ale chciałbym móc oglądać imprezy Blizzarda, Riota, Samsung Euro Championship, World Cyber Games czy Electronic Sports World Cup co kilka miesięcy właśnie w naszym kraju. Chciałbym także, żeby developerzy dostrzegli potencjał sportów elektronicznych i tworzyli więcej gier, w których liczy się zbalansowana rywalizacja oraz wspierali imprezy organizowane przez esportowe organizacje. Tylko takie podejście pomoże rozwinąć się esportowi nie tylko na świecie, ale również w Polsce, gdzie w końcu mamy tak wspaniałą publiczność. W końcu poczułem, że to co mnie fascynuje już prawie 10 lat przestaje być nic nie znaczącą niszą.