Fantastyczna Polska

Barack Obama odwiedzając Polskę wywołał niemałe trzęsienie ziemi w naszym kraju. Przez kilka dni media informowały o wszystkim co było związane z prezydentem USA. Jadnak wizyta trwała krótko i Mr President, żeby nie zapomnieć o Polsce został obdarowany przez premiera niecodziennymi pamiątkami. Otrzymał m.in. grę Wiedźmin 2, filmy Tomasza Bagińskiego oraz książki Andrzeja Sapkowskiego. Takie prezenty mogą dziwić. Czy fantastyka stała się nową domena kraju nad Wisłą?

Gdy dowiedziałem się czym Donald Tusk obdarował Baracka Obamę na mojej twarzy pojawiło się zdziwienie. Wiedziałem, że Amerykanin otrzyma kilka typowo polskich upominków. Jednak nie przypuszczałem, że politycy za takie uważają produkty polskiej fantastyki. Nie sądziłem, że w ogóle dostrzegą sukces polskiej gry – Wiedźmina 2: Zabójcy Królów – a chwalenie się grą za granicą wydawało się niemożliwe. Jednak edycja kolekcjonerska najlepszej polskiej gry komputerowej trafiła w ręce prezydenta USA. Wygląda na to, że jeśli premier chciał ją wręczyć najważniejszemu prezydentowi świata, to znaczy, że tak nielubiana branża przez naszą politykę, w końcu zostaje zauważana.

Oprócz gry Barack Obama otrzymał także angielskojęzyczną sagę o Wiedźminie z autografem Andrzeja Sapkowskiego, co umacnia w przekonaniu, że politycy uważają Wiedźmina za nasz towar eksportowy. Książki fantasy nie są raczej gatunkiem, który zalicza się do kultury elitarnej. Cieszy fakt, że Polska się ich nie wstydzi i chce się nimi pochwalić.

Wisienką na ogromnym już torcie są filmy Tomasza Bagińskiego („Animowana historia Polski” oraz „Katedra”) oraz Damiana Nenowa („Miasto ruin”), które Obama dostał na iPadzie. Są to bezsprzecznie największe arcydzieła zarówno polskiej jak i światowej animacji. Do tego wszystkiego dorzucono genialną muzykę Adama Skorupy – kompozytora m.in. soundtracka do Wiedźmina 2. Wszyscy Ci autorzy w mniejszym czy większym stopniu są związani z polską fantastyką.

Natomiast wręczenia zepsutego pióra głowie Stanów Zjednoczonych nie skomentuję, ponieważ to są te niuanse polityczne, których sensu nigdy nie zrozumiem.

Wygląda na to, że politycy (a przynajmniej ich doradcy) w fantastyce widzą szansę dla Polski i chcą ją promować. Gry powoli przestają być wrogiem obywateli i wśród najwyższych sfer powoli zmienia się ich wizerunek. Nawet takie jak Wiedźmin 2, które z całą pewnością zasługują na znaczek „18+” przestają być postrzegane jako rozrywka dla umysłowo chorych. Kto wie? Może za kilka lat w Polsce, tak jak w Japonii gry w końcu zostaną uznane za dziedzictwo kulturowe? Może… Póki co cieszę się, że choć przez chwilę polska fantastyka stała się powodem do dumy.