esc_eswc

Jak ESC Gaming przegrało ESWC

Zmagania na E-sportowych Mistrzostwach Świata trwają w najlepsze. W Counter-Strike’u polski Virtus.Pro rzutem na taśmę wyszedł z grupy, zakwalifikował się do fazy pucharowej i bije się o miejsce na podium. Jednak warto przypomnieć historię, która spowodowała, że na mistrzostwach we Francji kibicujemy tylko jednemu polskiemu zespołowi. ESC Gaming miało realną szansę na wyjazd do Paryża, ale przeciwności losu ją odebrały. Historia, która zasługuje na zapamiętanie.

ESC Gaming w ciągu ostatniego roku mozolnie wypracowywało sobie pozycję dobrej drużyny międzynarodowej. Przyzwoite występy przeciwko drużynie Virtus.Pro sprawiły, że stali się rozpoznawalni na świecie, natomiast udział w najwyższej lidze SLTV zaczął przekonywać organizatorów do słuszności zapraszania ESC na kwalifikacje do swoich turniejów. Dlatego Polacy mieli co jakiś czas okazje, żeby pojechać na zagraniczny lan, ale zazwyczaj towarzyszył im pech. Okazywało się, że nici z wyjazdu i tym razem nie było inaczej.

S01E01: Finisz kwalifikacji

24 września 2014 roku: sieciowe eliminacje do Electronic Sports Word Cup są ostatnią szansą na możliwość wzięcia udziału w turnieju. Admini zaprosili osiem drużyn, które będą uprzywilejowane: mousesports, ALTERNATE, Orbit, The Lone Rangers, Property, 3DMAX, Recursive i nasze polskie ESC Gaming. Ten turniej ostatniej szansy organizuje liga ESEA i choć umożliwi udział w ESWC trzem najlepszym drużynom, to jednak te na Paris Games Week będą musiały przyjechać na własną rękę. Polacy nie kryli zadowolenia, ponieważ wszystkie drużyny, które zostały zaproszone, były w zasięgu ESC. Szczęśliwa drabinka mogła sprawić, że awans  na finały byłby tylko formalnością.

S01E02: Limit szczęścia wyczerpany

3 października 2014 roku: okazało się, że szczęście uśmiechnęło się do Minise’a i spółki. Trafiają do łatwiejszej części drabinki, w której mierzą się najpierw ze szwedzkim PB, a później trafią na zwycięzcę pary GPlay (Bułgaria) i GGWP.pro (Łotwa). Na łatwiejszych przeciwników trafić się nie dało. Polaków ominęli wszyscy faworyci. Co więcej, w czasie rozgrywania eliminacji na ESWC będzie odbywał się polski lan FAN4FAN, w którym udział wezmą gracze ESC Gaming. Ale okazuje się, że nie jest to żadną przeszkodą, ponieważ drużyna dostała pozwolenie na rozgrywanie eliminacji ESWC. Idealna sytuacja, ponieważ ataki DDoS, które wcześniej nękały polskich graczy zostaną ograniczone praktycznie do zera. Bo kto dałby radę zddosować tak ogromną imprezę? Możliwość gry ramię w ramię na pewno pozytywnie wpłynie na postawę naszych graczy.

S01E03: Dzień sądu

4 października 2014 roku: godzina 15:00, teoretycznie powinien zaczynać się mecz przeciwko PB. Na serwerze nadal nie ma kompletu polskich graczy. Okazuje się, że FAN4FAN ma ogromne problemy z internetem i nie da się grać. Z racji tego, że Polacy nie rozpoczęli meczu o umówionej godzinie przegrali pierwszą mapę walkowerem i dostali pół godziny na rozpoczęcie drugiej. Sytuacja wygląda beznadziejnie i powoli wszyscy tracą nadzieję, że mecz w ogóle się odbędzie. Przegrać tak łatwe kwalifikacje przez walkower? Najgorszy z możliwych scenariuszy powoli się spełnia. Jednak na minutę przed końcem regulaminowego czasu, ESC Gaming wchodzi na serwer. Jest gotowe do gry i zaczyna się walka o gonienie wyniku. W końcu na Mirage’u Polacy są piekielnie mocni.

Jednak coś jest nie tak. Co jakiś czas gracze łapią ogromne lagi. Przegrywają głupie rundy i wydaje się, że brakuje teamplay’u. Przyczyna jest prosta – ktoś zaatakował internet FAN4FAN i niemożliwa jest gra w komfortowych warunkach. To co mogło być przewagą ESC, staje się ich gwoździem do trumny. Mecz kończy się wynikiem 16:8 (13:2; 3:6) i w ten sposób ESC Gaming żegna się z Mistrzostwami Świata Sportów Elektronicznych. Po meczu okazało się, że przez cały mecz gracze łapali kilkusekundowe lagi. Do Francji pojechali 3DMAX, GPlay i mousesports. Virtus.Pro nadal są jedynymi reprezentantami Polski na arenie międzynarodowej.

Nie grają, bo nie chcieli


Przyczyna lagów na FAN4FAN.

Złośliwi porażkę z PB komentowali twierdząc, że dla ESC Gaming polski LAN – który wgrali – był ważniejszy niż turniej międzynarodowy. Mam wrażenie, że to nie do końca prawda i po prostu całej tej serii niefortunnych zdarzeń nie dało się uniknąć. Nikt nie daje pewności czy grając z domowego zacisza nikt nie atakowałby naszych graczy. Brak kwalifikacji na ESWC, graczom został zrekompensowany nagrodami z FAN4FAN. Jednak widzowie muszą czekać kilka tygodni dłużej, zanim zobaczą swoich ulubieńców walczących z najlepszymi drużynami globu. Na szczęście Dreamhack Winter jest już niedługo.