ESC znowu na szczycie

ESC Gaming znowu na szczycie

W końcu Polakom udało się wygrać międzynarodowy turniej w Counter Strike’a: Global Offensive. Przed świętami, 23 grudnia, drużyna ESC Gaming w finale SLTV StarSeries pokonała Virtus.Pro 3:0. Co ważniejsze, pokonali nie byle kogo, bo Virtus to od dłuższego czasu czołówka światowego CS-a. To pozwala patrzeć na przyszłość z nadzieją, że w końcu w naszej drużynie coś zaskoczyło i przestaniemy być chłopcami do bicia.

 Formie złotej piątki od dłuższego czasu przyglądał się cały świat. Dominatorzy CS-a 1.6, po przejściu na nowszego Global Offensive mieli wielkie problemy z aklimatyzacją w nowym środowisku. Dobre mecze przeplatali z beznadziejnymi. Wielu obserwatorów postawiło już na nich krzyżyk i apelowali, żeby dali sobie spokój z nową grą. Polacy jednak byli wytrwali.

Jeździli na turnieje, w których regularnie dostawali łupnia od silniejszych drużyn. Nie zniechęcali się i przekonywali, że każdy turniej uczy ich czegoś nowego. Forma rosła z turnieju na turniej, ale wydaje mi się, że ESC Gaming miało dużego pecha, bo patrząc na ich wyniki poprawa była ledwo zauważalna. Jak przegrywali wcześniej, tak przegrywali nadal. Oglądając mecze postęp graczy był zauważalny, ale nie przekładało się to na wyniki. Na szczęście, organizacja nie przestała wspierać Złotej Piątki, gdy słabo im szło. Cierpliwie czekała, aż Polacy się odblokują i ta cierpliwość zaczyna procentować.

W końcu, w grudniu forma eksplodowała. ESC Gaming przebiło niewidzialny sufit, który ich ograniczał. Najpierw na NorthConie zajęli drugie miejsce (dotkliwie) ulegając Ninjas in Pijamas 2-0 (16-3, 16-6), żeby tydzień później świętować historyczne, pierwsze miejsce na podium CS:GO – na SLTV StarSeries.

Po 7 miesiącach posuchy, chłopaki z ESC Gaming znowu zajęli pierwsze miejsce w międzynarodowym LAN-owym turnieju. Jak się czują po tym zwycięstwie można usłyszeć w tym wywiadzie:

Wysoka forma  Złotej Piątki, to powód do radości wszystkich fanów polskiego e-sportu. Całkiem możliwe, że znowu będziemy mogli oglądać regularne walki o podium i oby ESC jako pierwszej drużynie na świecie udało się pokonać NiP. Czego im z całego serca życzę.

Jeśli ktoś chce zobaczyć historyczne zwycięstwo naszej drużyny, to cały mecz zaczyna się od ok. 11 minuty: