Byali Hulk

Jest byali, jest impreza

Wielki turniej CS-a zbliża się wielkimi krokami. Jednak wahania formy w szeregach Virtus.Pro coraz bardziej dają popalić. Przynajmniej ich fanom, którzy raz cieszą się z wygranej z topową drużyną, raz płaczą po przegranej z zaledwie przeciętniakiem. Na szczęście, gracze wydają się mocni. Mocniejsi niż miesiąc temu. Budzą się z zimowego snu, a to co wyprawia Paweł „byali” Bieliński przypomina to, co zaprezentował w Katowicach. Czyli prawdziwą demolkę w szeregach przeciwnika. Jest dobrze.

Zawodnicy, którzy zakwalifikowali się na Dreamhack Winter już jutro wylatują do Szwecji. Będą tam ćwiczyć dzień w dzień, aby przygotować się jak najlepiej do starć ze swoimi grupowymi przeciwnikami. A rozgrywki startują już za niespełna 9 dni. Niedawno pisałem, że Virtus.Pro będzie wielką niewiadomą, ponieważ ich forma jest trudna do przewidzenia. Po ich ostatnich meczach stwierdzam, że ich nieprzewidywalność wzrosła, ale wraz z indywidualnymi umiejętnościami.

Virtusi wygrali turniej Caseking King of Kings demolując po 2-0 takie drużyny jak: Titan, London Conspiracy, Ninjas in Pyjamas, a w finale Cloud9. Szczególnie głośne w internecie było upokorzenie NiP-u 16-9 na Inferno i 16-8 na Mirage’u. Wtedy wydawało się, że nie ma mocnych na naszych mistrzów. Jednak następnego dnia przegrali 2-0 w BenQ All-Star Showmatch mierząc się z europejskim średniakiem – mousesports. To wprawiło w osłupienie wielu obserwatorów CS-owej sceny. Jednak w tych ostatnich meczach da się zauważyć pewną prawidłowość. Paweł „byali” Bieliński jest piekielnie skuteczny. Nawet wtedy, gdy cała drużyna zawodzi.

Byali Hulk


Cztery fragi byalego podczas rundy eco.

Ostatnie miesiące nie były specjalnie wybitne dla Byalego. Owszem, na Mirage’u zawsze świetnie grał, jednak poza tym nie wyróżniał się na tle kolegów z drużyny. Trzymał ich poziom. To raczej Snax i Taz byli wiodącymi graczmi w VP. Każdy kto pamięta triumf w Katowicach doskonale wie, że to niesamowita forma Byalego, Snaxa i Pashy w głównej mierze zaważyła o zwycięstwie w tym turnieju. Wtedy Paweł Bieliński był nie do zatrzymania. Niestety, po zawodach EMS One z czasem zaczął przygasać.

Wielu złośliwców wieściło już koniec Bielińskiego. Na szczęście w rozegranym w ten weekend turnieju Caseking King of Kings znowu zobaczyliśmy przemianę w superbohatera… w Hulka! Byali znowu stał się „always angry” i nie przeszkadzały mu nawet starcia 1 vs 3. Wygrywał je ratując w ten sposób przegrane rundy. Trudno było go powstrzymać od tego fragowego szału. Jeżeli nie wierzycie, to zobaczcie najlepsze akcje Byalego, które wrzuciłem do tego wpisu. Są naprawdę mocne.

Pewne miejsce w finale

Chociaż nie wszystko rysuje się w tak różowych barwach. Skoro głodny fragów Byali powrócił, to wydawałoby się, że już nic nie stoi na przeszkodzie naszym mistrzom by stoczyć z fnatic i LDLC bój o to kto jest najlepszą drużyną globu. W końcu jest byali, będzie impreza. Z jego normalną formą Virtusi zdobywali TOP3, to teraz może być tylko lepiej. I w tym miejscu występuje mały problem. Szalenie dziwne wahania formy naszych zawodników. Łatwo byłoby powiedzieć, że wrócą z medalem, ale przegrana z Mouz daje do myślenia. Albo celowo odpuścili ten showmatch, żeby wywołać zamęt w szeregach przeciwników, albo faktycznie są aspekty gry, które muszą poprawić, żeby średniacy nie sprawili im żadnej niespodzianki.


Cztery szybkie fragi bez oderwania spustu.

Grając przeciwko Titan wyróżniali się TaZ i Pasha. W meczu z LC Snax i Neo zmiażdżyli rywala. Ten pierwszy miał nawet zdumiewające k/d ratio 44-23. NiP nie istniał głównie przez doskonałą formę byalego (k/d 51-27). Natomiast w finale przeciwko Cloud9 z doskonałej strony pokazał się Pasha (k/d 47-33). Każdy z tych wygranych meczów miał swoich liderów. Co ciekawe, zupełnie różnych, z czego powinniśmy się cieszyć, bo każdy gracz wnosi coś do drużyny. Jednak czy jest to stabilna forma, trudno powiedzieć.

Mam w głowie wielkie znaki zapytania dotyczące występu Virtus.Pro na Dreamhacku, jednak z jednego trzeba się cieszyć. Król byali powrócił i to na moment przed ważnym turniejem. Skoro Paweł Bieliński w pojedynkę potrafi wygrywać rundy, to czego więcej możemy od niego oczekiwać? Niech ta wysoka forma utrzymuje się jak najdłużej.